NAJLEPSZY PORTAL POLONIJNY

Istota polityki jest niezmienna

Ryszard Czarnecki

Słyszymy o potencjalnych zmianach personalnych w rządzie. Teraz to się ładnie nazywa: rekonstrukcja. Sam byłem dwukrotnie ministrem konstytucyjnym, zatem doskonale rozumiem niepewność, która towarzyszy członkom Rady Ministrów. To rzecz znana pod każdą szerokością geograficzną i w każdej epoce. Już Francuz Monteskiusz słusznie zauważał w wieku XVIII: „Rzecz, która powinna wprawić w drżenie ministrów większości państw europejskich, to łatwość, z jaką można ich zastąpić”.

Sceny w Kabulu, a także na granicy Białorusi z Polską, uświadomiły zapewne wielu, że to, co dziś mamy – wolność i bezpieczeństwo – nie zostało nam dane raz na zawsze. Mogą nadejść czasy trudne, a na pewno trudniejsze niż obecne. Myślę o tym, czytając słowa zamordowanego prezydenta USA Johna Kennedy’ego: „Każdy rząd będzie dawać sobie radę, kiedy wszystko idzie dobrze. Jednak dopiero przewodzenie w przeciwnościach i nieszczęściach staje się sprawdzianem dobrego rządu”.

Wielki teatr

Skądinąd tenże Kennedy kiedyś zauważył: „Żaden rząd nie jest lepszy niż ludzie, którzy go tworzą”. Czyżby to była specyfika amerykańska, czy raczej globalna zasada? Doskonale jednak rozumiem inną sentencję JFK, 35. prezydenta w dziejach Stanów Zjednoczonych, który powiedział kiedyś: „Moje doświadczenie w kierowaniu rządem nauczyło mnie, że jeżeli wszystko jest w porządku, nie ma spraw spornych, koordynacja jest doskonała, to oznacza, że tak naprawdę niewiele się dzieje”.

Czasem zarzuca się politykom, że polityka to jeden wielki teatr, a politycy to lepsi czy gorsi aktorzy. Skądinąd prawdziwi aktorzy zostawali niekiedy prezydentami w swoim kraju, jak Ronald Reagan w USA czy Wołodymyr Zełenski na Ukrainie. Tymczasem już starożytni mówili o pewnej teatralności rządzenia. W antycznym Rzymie znana była maksyma: „Kto nie umie udawać, ten nie umie rządzić”. Minęło dwadzieścia parę wieków i te słowa zadziwiają aktualnością.

Jakie społeczeństwo, taki rząd

Polski pisarz i aforysta Feliks Chwalibóg zauważył kiedyś mądrze: „Żeby móc rządzić, trzeba mieć czym straszyć i mieć co obiecywać”. Dodajmy, że oczywiście to nie mogą być strachy na Lachy ani też puste obietnice (skrótowiec: PO). Tenże Chwalibóg skądinąd był autorem błyskotliwej myśli, jakże ponadczasowej: „Błogosławieni, którzy nic nie robią, jeśli niczego nie umieją wykonać dobrze”. To jego najbardziej znany aforyzm, choć również podoba mi się bardzo inny: „Chętnie zapominamy o sobie, kiedy szukamy winowajcy”.

A nawiedzonej opozycji, która wiesza psy na rządzie przy każdej okazji i nie zważając na prawdę, chciałbym zadedykować ciekawą dewizę, której autorem był Thomas Carlyle, XIX-wieczny szkocki pisarz, filozof i historyk, autor „Filozofii heroicznej”, do którego odwoływało się wielu prawicowych polityków i myślicieli. Ten autor „Kultu herosów” i apologeta bohaterów i bohaterstwa stwierdził kiedyś, chyba zasadnie, iż: „Na dłuższą metę każdy rząd jest dokładnym portretem społeczeństwa, z jego małością i wielkością”. Tak, ten Szkot miał rację!

Rządzić to znaczy przekonać

Cytowałem już tutaj Johna Kennedy’ego, i to nawet trzykrotnie. Jeden z jego poprzedników, Harry Truman, powiedział kiedyś bardzo szczerze coś, czego dzisiaj na pewno żaden amerykański prezydent nie powie, nawet jeśli to pomyśli. Oto słowa prezydenta Trumana: „Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z bardzo sprawnym rządem, okazuje się, że jest to dyktatura”.

Cytowałem już tu Monteskiusza – bo warto. Przed 300 laty pisał rzeczy, które dziś brzmią, jakby nawiązywały do współczesności. Może dlatego, że istota polityki jest niezmienna. Ten francuski filozof, prawnik i pisarz z czasów oświecenia napisał niegdyś: „Kto chce rządzić ludźmi, nie powinien ich gnać przed sobą, lecz sprawić, by podążali za nim”.

Baron Monteskiusz uważał też, że: „Niechęć do inteligencji i nadmierne przywiązywanie do niej wagi – oto dwie rzeczy, których książę powinien się wystrzegać”. Funkcję księcia pełni dziś już demokratycznie wybrany prezydent czy wyłoniony w demokratycznych wyborach rząd. Dlatego też nie traktujemy jako historycznej glosy, lecz raczej uważamy za dość współczesną maksymę Monteskiusza, który twierdził, że: „Książęta nie powinni się nigdy usprawiedliwiać. Silni są, gdy wydają postanowienia, słabi – gdy wdają się w dysputy”.

Podstawą jest sprawiedliwość

Cytowałem wcześniej dwóch amerykańskich prezydentów, Kennedy’ego i Trumana, ale wszak, jak mówią Rosjanie: „Boh trojcu lubit”. Zatem zacytuję tego trzeciego, i to akurat takiego, który z tej trójki najbardziej się dla Polski zasłużył. Mowa o Woodrow Wilsonie, patronie placu na warszawskim Żoliborzu (nazwano go jego imieniem w II Rzeczypospolitej, w okresie PRL był placem Komuny Paryskiej, ale po upadku komunizmu powrócono do pierwotnej nazwy).

Ten 28. prezydent w dziejach USA, namówiony przez Ignacego Paderewskiego – który jak wiadomo, „wygrał Polskę na fortepianie” – był autorem słynnych 14 punktów, programu pokojowego będącego jednym z istotnych wektorów sytuacji międzynarodowej, a który ułatwił odzyskanie przez nas własnej państwowości. Jego myśl dedykuję rządowi i formacji, która w nazwie ma przecież poza „prawem” także „sprawiedliwość”. Oto słowa Wilsona: „Prawdziwą podstawą każdego rządu powinna być sprawiedliwość, a nie współczucie”.

Skoro jesteśmy przy rządzie Rzeczypospolitej, to może warto wrócić do idei rekonstrukcji gabinetu, od której rozpocząłem niniejszy artykuł. Czyżby planowanym zmianom (pytanie: kiedy nastąpią?) będzie przyświecała dewiza cesarza Napoleona I Bonapartego, która brzmi: „Jednym z elementów sztuki rządzenia jest to, by nie pozwolić ludziom zestarzeć się na zajmowanych stanowiskach”.

Bronić człowieka

A teraz szybka podróż przez kontynenty i strefy czasowe. Przenieśmy się do Ameryki rządzonej przez demokratów. Gdy widzę to, co dzieje się w Afganistanie opuszczonym przez Amerykanów, to w sposób naturalny przypomina się jakże okrutne stwierdzenie Willa Rogersa, amerykańskiego dziennikarza i aktora (1879–1935). W kontekście amerykańskich władz, choć w zupełnie innym czasie, pisał: „Ja nie staram się opowiadać dowcipów, ja po prostu przyglądam się działaniom rządu i przedstawiam suche fakty”. Stanowczo tak, zjadliwa ironia to bardzo skuteczna broń w polityce.

Ten tekst zacząłem cytatem z francuskiego filozofa, ale zakończę go słowami pisarza, który był rodakiem Kennedy’ego, Trumana i Wilsona, jednego z moich ulubionych ludzi pióra – Marka Twaina. Jako dzieciak zaczytywałem się jego książkami, a szczególnie „Księciem i żebrakiem” oraz „Przygodami Tomka Sawyera”. Błyskotliwy amerykański pisarz, obdarzony zmysłem obserwacji i ciekawym poczuciem humoru, napisał rzecz, nad którą warto się zastanowić – bo chyba nie dla wszystkich jest ona oczywista i bezdyskusyjna.

Oto słowa Twaina: „Nie ten rząd jest najlepszy, który najlepiej stoi na straży życia i własności, ale ten, który najskuteczniej broni człowieczeństwa”. I ten cytat finalnie wpisuję rządowi Rzeczypospolitej do sztambucha. Z życzliwością, ku rozwadze.

Education Template