NAJLEPSZY PORTAL POLONIJNY

Niejednoznaczna przyszłość polskiej polityki

Ryszard Czarnecki

„Będzie, będzie zabawa! Będzie się działo” – słowa popularnej piosenki zespołu „Piersi” pasują do naszej, polskiej rzeczywistości. No, może poza słowem „zabawa”… Jakie jednak scenariusze są bardziej, a jakie mniej prawdopodobne? Jakie są najbardziej prawdopodobne? Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na te pytania.

SCENARIUSZ 1: Rząd RP powoli, ale systematycznie traci i tak niewielką większość. W rezultacie dochodzi do konstruktywnego weta nieufności i do władzy dochodzi totalna opozycja. Według mnie: scenariusz wielce nieprawdopodobny. Odrzucam taką możliwość.

SCENARIUSZ 2: Obóz Zjednoczonej Prawicy balansuje na granicy większości, wzmagają się napięcia wewnętrzne i podziały w koalicji rządzącej, zmęczenie politycznego „materiału” jest już tak duże, że Jarosław Kaczyński ponownie, jak w 2007 roku, decyduje się na przyspieszone wybory parlamentarne. Obojętnie, czy miałoby to dotyczyć późnej jesieni tego roku czy też wiosny roku następnego – taki scenariusz również uważam za mało prawdopodobny. Co prawda, jeśli już w ogóle, to jest on nieco bardziej prawdopodobny niż ten poprzedni o konstruktywnym wotum nieufności i powstaniu nowego rządu bez wyborów. Ale również wariant wyborów przedterminowych odrzucam. Mniej stanowczo niż poprzedni, całkiem dla mnie surrealistyczny.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki
Fot.: archiwum

SCENARIUSZ 3: Rząd Mateusza Morawieckiego dryfuje przez najbliższe dwa i pół roku. Sondaże falują z tendencją spadkową. Zmęczenie społeczeństwa narasta. Polityka prospołeczna i prorodzinna oraz wsparcie dla rodzimych firm nie przekłada się na poparcie dla rządu oraz Prawa i Sprawiedliwości. W rezultacie PiS przegrywa i przechodzi do opozycji. To najbardziej prawdopodobny z dotychczas przedstawionych scenariuszy – ale wcale nie najbardziej prawdopodobny w ogóle. Możliwy – ale też możliwy do uniknięcia. Potencjalnie jednak należy go rozważać na pewno bardziej niż dwa poprzednie. Najgorsze dla obozu władzy byłoby uwierzyć, że właśnie ten scenariusz jest w praktyce bezalternatywny. Wtedy na pewno przegramy.

SCENARIUSZ 4: PiS utrzymuje minimalną przewagę w Sejmie RP do końca kadencji 2019-2023, neutralizując odejścia pojedynczych posłów „łowieniem” parlamentarzystów na łowisku opozycji. Wynik wyborczy oscyluje wokół remisu. Korzystając ze swoich konstytucyjnych uprawnień, prezydent Rzeczypospolitej Andrzej S. Duda powierza jednak misję tworzenia rządu ponownie premierowi Morawieckiemu, a PiS osiąga w sumie, po kilku transferach politycznych, minimalną większość, potrzebną jednak do stworzenia gabinetu – nawet jeśli nie gwarantuje on stabilności politycznej.
SCENARIUSZ 5: Mimo dobrych wyników w gospodarce kolejne fale pandemii generują zmęczenie opinii publicznej, co przekłada się na wyraźny spadek w sondażach. Gdy staje się on spektakularny, gdy widać, że nie ma on charakteru przejściowego, ale jest to trwała tendencja, Jarosław Kaczyński decyduje się na radykalne zmiany polityczne: następuje dymisja dotychczasowego Prezesa Rady Ministrów, którego zastępuje nowy, także „człowiek zaufania” Prezesa (zapewne jeden z obecnych ministrów, ewentualnie osoba, która jeszcze jest poza rządem, ale wejdzie do niego w najbliższym czasie). To scenariusz, którego oczywiście Jarosław Kaczyński nie chce – jest to bowiem reakcja na sondażowe „tąpnięcie”, którego chcemy uniknąć – ale przecież nie może wykluczyć, skoro jest znany z tego, że ma zawsze nie tylko plan „A” i „B”, ale też „C” i nawet „D”…

SCENARIUSZ 6: Rząd świetnie radzi sobie z gospodarką i COVID-em, wskaźniki optymizmu społecznego utrzymują się na wysokim poziomie. To powoduje, że mimo presji zewnętrznej i medialnej wewnętrznej PiS wygrywa wybory i będzie rządzić trzecią kadencję, co nikomu przed tą formacją nie udało się ani w III, ani w IV RP. Premier Morawiecki bije rekord Donalda Tuska, który wygrał wybory dwa razy pod rząd i kierował Radą Ministrów siedem lat… To scenariusz realny. Jego powodzenie zależy jednak od wielu czynników – na szczęście w sporej mierze od samego PiS i jego lidera.
SCENARIUSZ 7: Obóz Zjednoczonej Prawicy wygrywa wybory, ale tylko arytmetycznie – a nie politycznie. Jest w Sejmie RP „partią nr 1”, ale nie ma większości. Opozycja, podzielona na dwa lub, co bardziej prawdopodobne, trzy bloki, łączy się po wyborach w koalicję „anty-PiS” i przejmuje władzę, rozpoczynając polowanie na ludzi dotychczasowego układu rządzącego .

SCENARIUSZ 8: PiS w wyborach A.D.2023 wygrywa, ale nie zdobywa większości niezbędnej do utworzenia samodzielnego rządu. Brakuje mu jednak bardzo niewielkiej liczby mandatów. Na przykład kilku. Wówczas przekonuje paru posłów z opozycji do formalnego poparcia rządu. Dzięki temu Obóz Zjednoczonej Prawicy rządzi po raz trzeci. Scenariusz możliwy i prawdopodobny – choć nie najbardziej prawdopodobny. Niełatwy skądinąd w realizacji – co w tej kadencji pokazał przykład Senatu RP, który cały czas zachowuje minimalną – ale jednak opozycyjną większość.
SCENARIUSZ 9: PiS wygrywa, nawet wyraźnie przed podzieloną opozycją, jednak nie starcza mu głosów do sformowania samodzielnego rządu. Wówczas zawiera koalicję z opozycyjną Konfederacją. Nie będzie to wcale łatwe, ale przecież Jarosław Kaczyński potrafił już w latach 2005-2007 zawierać trudniejsze, a może nawet znacznie trudniejsze koalicje. Chodzi oczywiście o koalicję z „Samoobroną” Andrzeja Leppera i z Ligą Polskich Rodzin Romana Giertycha. Programowo wcale nie byłoby, wbrew pozorom, łatwo dogadać się z różnorodną, niejednolitą i chyba dość wewnętrznie podzieloną Konfederacją: PiS od tej opozycyjnej koalicji dzielą kwestie wolnorynkowe, mocno i chyba jednak nie tylko taktycznie podkreślane przez Konfederację, ale dzieli także zdecydowanie stosunek do pandemii i obostrzeń z niej wynikających. Uważam jednak, że wykluczanie tego wariantu jest niewłaściwe. Nie jest on najbardziej prawdopodobny, ale jest teoretycznie możliwy.

SCENARIUSZ 10: PiS wygrywa wybory, ale w skali niewystarczającej. Staramy się podzielić opozycję, wyłuskujemy PSL i tworzymy historyczny – bo pierwszy! pierwszy rząd z ludowcami. Uważam ten wariant za możliwy, ale bardzo mało realny. Prawdopodobieństwo jego jest, według mnie, znikome, ze względu na psychologiczne uzależnienie lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza od Donalda Tuska, a także ze względu na to, że przez osiem lat bycia w opozycji, słynący z pragmatyzmu ludowcy mentalnie skleili się z resztą opozycji i wykopane polityczne rowy są bardzo głębokie i trudne do zasypania.

***

Jak widać, na polskiej scenie politycznej możliwości zarówno utrzymania władzy przez PiS, jak i jej utraty jest wiele, Scenariusze będzie pisać życie, a więc Polacy, w tym polscy politycy. Za 27-28 miesięcy zobaczymy, który z nakreślonych przeze mnie scenariuszy sprawdził się. I tu jedno, ale: to nie musi być blisko 30 miesięcy, to może być nieco ponad 20 miesięcy, bo przecież nie wykluczałbym przyspieszenia wyborów parlamentarnych. Tyle że nie o dwa lata, czy półtora roku, ale o kilka miesięcy. Mogłyby się one odbyć wiosną 2023. Na przykład w maju…
Proszę zatrzymać ten egzemplarz „GPC” z moim futurystyczno-politycznym artykułem. Okaże się za jakiś czas, który z powyższych scenariuszy został w naszej Ojczyźnie zrealizowany.

Education Template