NAJLEPSZY PORTAL POLONIJNY

Prawo i sprawiedliwość: od Platona po Napoleona …

Ryszard Czarnecki

Ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie sporu między Polską a Czechami w kwestii Turowa pokazał jak bardzo prawo i instytucje prawne, także te międzynarodowe, są instrumentem polityki i gry politycznej.
 
„Pojęcia cnoty, praw i bezprawia u mocnych są inne niż u słabych”
 
Oczywiście, można dowodzić, że prawo unijne jest ułomne, skoro pozwala na takie werdykty. Już Arystoteles mówił, iż: „Tam, gdzie prawo jest ułomne, pojawiają się demagodzy”.  Bardzo często jednak nie tyle prawo jest ułomne, co jest ono traktowane instrumentalnie, naciągane, łamane, obchodzone, „falandyzowane” (pojęcie oznaczające daleko idącą interpretację prawa „po uważaniu”, jego nazwa powstała od nazwiska prawnika prezydenta Wałęsy, profesora Lecha Falandysza). To już wina nie tyle prawa, co tych, którzy traktują je przedmiotowo. Wybitny angielski pisarz Charles Dickens twierdził: „Gdyby nie było złych ludzi, nie byłoby dobrych prawników”. Jego rodak i chyba jeszcze wybitniejszy pisarz Gilbert Keith Chesterton pisał: „To nie jest tak, że dobre prawa ograniczają złych ludzi. Raczej dobrzy ludzie ograniczają złe prawa”.

Hubert Humphrey
Fot.: archiwum

Rzecz w tym, że w instytucjach UE dobrzy ludzie   jakby się pochowali, bo jakoś nikt nie chce korygować złego – także dlatego, że zbyt surowego – prawa.  
 
Z tym zbyt drakońskim prawem miał rację- także i tym razem angielski – pisarz Charles S. Colton, skądinąd także duchowny i kolekcjoner, który słynął ze swoich dziwactw. Pisał on: „Ofiara zbyt surowego prawa będzie uważana raczej za męczennika niż za przestępcę”.  
 
Od siedemnastu lat jestem posłem do Parlamentu Europejskiego i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że poza niewątpliwymi zaletami UE (choć jakby ich ubywało), są też trwałe, systemowe wady.  Jedną z nich, bardzo spektakularną i łatwą do wykrycia oraz nagłośnienia są „double standards” – „podwójne standardy” . Siedemdziesiąt lat przed powstaniem Unii polski pisarz Adolf Dygasiński ujął to tak, że lepiej nie można było ani wtedy, ani teraz. Pisał on następująco „Pojęcia cnoty, prawa i bezprawia u mocnych są inne niż u słabych”.
 
Prawo czy przywileje głównych „playmakerow” w UE…
 


Tu dochodzimy do rozważań różnicy między sprawiedliwością jako taką a wymiarem sprawiedliwości. Dla komunizmu nie był to system naczyń połączonych, ba, były to dwie odrębne planety. W komunizmie, ale także w niektórych państwach demoliberalnych prawo było (jest ) wolne od czegoś, co bym określił jako ludzka aprobata. A jest ona niezbędna, jeśli  system prawny ma mieć autorytet. Amerykański polityk, 38. wiceprezydent USA (zastępca Lyndona B. Johnsona) Hubert Humphrey zauważał: „Nie wystarczy ani więzień ani policjantów ani sędziów,  by strzec przestrzegania prawa, które nie cieszy się społeczną aprobatą”.
 
Zakorzenienie wymiaru sprawiedliwości w poczuciu społecznej sprawiedliwości jest kluczowe. Skoro tego nie ma, jak w  Rosji,  przez wieki, to nie dziwmy się, że znany rosyjski poeta i reżyser filmowy, Jewgienij Jewtuszenko  twierdził, iż: „Sprawiedliwość jest jak pociąg, który zawsze się spóźnia”.   
 
 W jakimś sensie z tym mottem Rosjanina koresponduje dewiza amerykańskiego prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Ten tragiczny 35. prezydent w dziejach USA mawiał, że: „Opóźnianie sprawiedliwości jest zaprzeczeniem demokracji”.
 
A że to respektowanie prawa jest od wieków – od starożytności – podstawą ładu społecznego, to wiadomo już od czasów Ksenofonta, który mawiał: „Tam gdzie ludzie przestrzegają prawa, państwa są silne i szczęśliwe”. Czy przez przeszło dwadzieścia wieków zmieniła się ludzka mentalność? W jakimś sensie opowiedział na to pytanie Henry Louis Mencken, amerykański dziennikarz i eseista, a jednocześnie badacz amerykańskiej odmiany języka angielskiego: „To, co ludzie pragną, to nie prawa, lecz przywileje”. 
 
Platon wiecznie żywy …
 
Skądinąd jako historyk z wykształcenia, który w sposób szczególny koncentrował się na historii  własnej ojczyzny, muszę przytoczyć opinię o naszym kraju wydaną przez samego Monteskiusza i to w kontekście właśnie stosunku do prawa. Tak pisał ów slynny Francuz, filozof i pisarz, autor koncepcji trójpodziału władzy (prawdziwe nazwisko:  Charles Louis de Secondat): „Nadużycie praw w Polsce polegało na tym, że nie karały one tego, kto je zuchwale przekraczał”.
 
Zresztą Monteskiusza rozważania, w tym złote myśli i bon-moty na temat prawa są absolutnie ponadczasowe. Choćby takie, które odnosić się może zarówno do prawa unijnego, jak i prawa stanowionego przez kraje członkowskie UE: „Istnieją dwa zepsucia: jedno kiedy lud nie przestrzega praw, drugie, kiedy same prawa przynoszą ze sobą zepsucie. To zło jest nieuleczalne, bo tkwi w samym lekarstwie”.   
 
Tenże de Secondat czyli baron de La Brède et de Montesquieu cynicznie zauważał – i też zapewne można to odnosić zarówno do jego XVIII wieku (choć urodził się jeszcze w wieku XVII, w 1689 roku), jak i czasów współczesnych: „Prawo publiczne w dzisiejszej swej postaci jest wiedzą, która uczy władców do jakiego punktu mogą gwałcić sprawiedliwość, nie szkodząc własnym interesom”.
 
Inna uwaga Monteskiusza już nie tyle była cyniczna, co bardzo racjonalna: „Ilekroć prawo zabrania rzeczy z natury dozwolonej lub potrzebnej, tym czyni jedynie nieuczciwymi tych, którzy ją dokonują”.
 
Kolejna, ale jeszcze nie ostatnia uwaga Monteskiusza dotyczy, co ciekawe, pewnego kontekstu kulturowego czy nawet cywilizacyjnego. W sferze stanowienia prawa dzisiaj być może „polityczna poprawność” nie pozwoliłaby Monteskiuszowi tak tego ująć, jak cztery wieki temu. Tak bowiem pisał Francuz: „Nie należy wydawać przepisów, które nie mogą być powszechnie przestrzegane: na przykład wstrzemięźliwość od kobiet u chrześcijan, od wina – u mahometan. Gdy człowiek łamie te przeszkody, wpada w zuchwalstwo, które się  rozprzestrzenia na wszystko inne ” …
 
Dość refleksyjnie zabrzmiała inna „złota myśl” Monteskiusza, który napisał: „Nowe prawa świadczą o trosce tych, co rządzą. Ale przestrzeganie dawnych praw świadczyłoby o tym jeszcze lepiej”.
 
Już po raz ostatni zacytuję dziś Monteskiusza, który przecież wszakże słusznie zauważył odnośnie „timingu” stanowienia prawa: „Bywają dobre prawa wydane w złą porę”…
 
Z kolei rodak Monteskiusza, cesarz Napoleon, urodzony równo 80 lat po filozofie, słusznie zauważył – i to na pewno jest aktualne w naszym wieku XXI: „Sprawiedliwość wymaga zarówno cnoty, jak i siły”.   
 
Dużo tych francuskich wypowiedzi w tym tekście. Ta będzie ostatnia. Encyklopedysta Jan Jakub Rousseau, słusznie skądinąd zauważył, iż: „Dobre prawa przyczyniają się do powstawania jeszcze lepszych. Złe prawa rodzą jeszcze gorsze”.               
 
Ta myśl jednego z ojców Oświecenia zapewne pasuje do czasów współczesnych i unijnego „acquis communautaire” (prawa wspólnotowego). Choć jeszcze lepiej, jak sadzę, unijną rzeczywistość prawną opisuje myśl Platona, który powiadał: „Wszędzie na świecie spotykamy się z tym, że podstawą sprawiedliwości staje się interes silniejszego”.

Education Template