NAJLEPSZY PORTAL POLONIJNY

Pożegnanie Jurka Targalskiego

Teresa Bochwic

Wspomnienie, wygłoszone przeze mnie 28 września 2021 w czasie mszy pogrzebowej śp. Jerzego Targalskiego w Katedrze Polowej WP (tekst przemówienia nieco się różnił od niniejszego):

Jerzy Targalski (1952-2021), Jurek, był postacią niezwykłą. By przywołać znane powiedzenie – to człowiek, który z tramwaju z napisem socjalizm wysiadł na przystanku „wolny świat, wolna Polska, lepsze dla ludzi”. Czytał w 20 językach gazety codzienne całej Europy z przyległościami posowieckimi, historyk, politolog i przenikliwy diagnosta, choć jako pesymista czasem mylił się w przewidywaniach. Urodzony w 1952 roku w skromnej rodzinie; jak twierdził, wywodzącej się z łódzkich tkaczy. Pełen życia i uroku, od dziecka zmagał się z ciężkimi chorobami nerek, co nauczyło go wytrwałości w cierpieniu. We wczesnej młodości krótko liczył na zmiany w kraju dzięki formacjom organizacyjnym PRL jak ZMS i SZSP, do których wstąpił; cztery lata był w PZPR, po wystąpieniu z której stracił pracę na uniwersytecie.
Od 1976 roku współtworzył opozycję polityczną, w 1978 przystąpił do środowiska „Głosu” Antoniego Macierewicza. Wstąpił w 1980 roku do „Solidarności”, był członkiem Komisji Zakładowej Wydziału Historii UW, współzałożycielem wydawnictwa „Krąg” i pisma „Obóz”. 13 grudnia 1981, u progu stanu wojennego, próbował poderwać Hutę „Warszawa” do strajku. Potem długo ukrywał się przed SB.

Stan wojenny pokazał, że Jurek kochał konspirację, tajne drukarnie, był stworzony do tajnych organizacji. Założył w 1983 roku pismo i partię „Niepodległość”. W 1984 roku udało mu się wyjechać do Francji na leczenie. Emigracja zabrała mu 15 lat. Współpracownik elity francuskich sowietologów, publikował w „Kulturze” paryskiej „Kronikę” ukraińską, litewską i białoruską, aż skłócił się z Giedroyciem. Wszedł w krąg Jakuba Karpińskiego i Ireny Lasoty, pisywał w ich piśmie politologicznym „Uncaptive Mind”, umysł nie-zniewolony.
Do Polski przyjeżdżał od 1993 roku na odczyty, i wtedy go poznałam; powrócił na stałe w 1997 roku. Założył wówczas pierwszy chyba w Polsce portal społecznościowy abcnet, na którym o bieżącej polityce pisywało i dyskutowało wielu ciekawych autorów. Stale miał problemy z pracą, nie taki resort był głupi, żeby instalować sobie lustratora. Niezły był dla niego okres rządów AWS, w agencji PAI PRESS starał się zatrudnić osoby nieuwikłane w służby komunistyczne, zwolniony z pracy zaraz po powrocie SLD do władzy.
Napisał wiele książek z problematyki służb specjalnych, tych prawdziwych władców w krajach tzw. demokracji ludowej. W III RP jako wykładowca zaszczepił swoim studentom wiedzę o dezinformacji, orężu wojny, zaczynając od „Montażu” Wołkowa. Jego studenci to dziś ambasadorowie, znani dziennikarze i naukowcy.

Dobry  okres nastąpił w latach 2006-2008, za 1. rządu PiS, kiedy to wbrew potężnym protestom przeciw lustracji i mimo koncertu niewybrednych, dehumanizujących go ataków tzw. służb, usiłował zmodernizować i uwolnić od agentury Polskie Radio; utworzył tu redakcje zagraniczne dla krajów Europy Wschodniej i silny dział nowych mediów. Spotkały go liczne procesy, był zniesławiany i wyśmiewany, najczęściej jednak zamilczany, i oczywiście zwolniony wkrótce po zwycięstwie PO w wyborach.
W 2007 roku obronił w Pułtusku pracę doktorską o służbach specjalnych, odrzuconą w wielu miejscach, przyjętą w końcu przez Pawła Wieczorkiewicza.
Po katastrofie smoleńskiej 2010 roku zapraszany do nowo powstałej Telewizji Republika i środowiska „Gazety Polskiej”; administrował blogiem „Niezależnej”. Był w zarządzie objazdowego festiwalu filmowego „OKNO”, prześladowanego przez samorządy kilku miast, opanowanych przez dawne służby peerelowskie.
Niemal do śmierci wygłaszał cotygodniowe felietony polityczne, pisywał do olsztyńskiej „Debaty”, prowadził też stronę ze swoimi publikacjami. Współtworzył w 2014 roku Ruch Kontroli Wyborów. Sławę i kolejne procesy przyniosło mu kilka tomów z serii „Resortowe dzieci”; każdy wywoływał burzę w kolejnym środowisku dyrygowanym przez dynastie pokomunistyczne. Od 2016 roku pracował naukowo i dydaktycznie w Akademii Sztuki Wojennej. Krytycznie obserwował każdą władzę, żadnej się nie kłaniał i każdej bezlitośnie wytykał jej błędy.
Jurek, walczący z zakotwiczoną w PRL hydrą postkomunizmu, stale zastanawiał się nad kondycją narodu polskiego i sytuacją samej Polski. Widział dokładnie słabość elit, złe wykształcenie młodzieży, zagrożenia dla Polski. Uważał, że Polaków trawi „gen samozagłady”. Że utraciliśmy zdolność najważniejszego – obrony własnych interesów. Dowodził,  że warto pokazywać, że każda próba zawłaszczenia Polski będzie bardzo kosztowna.
Z goryczą pisał w jednym z ostatnich felietonów, że 70% mieszkańców Bogatyni i okolic, którzy protestują dziś, w obliczu utraty pracy dla regionu, głosowało w wyborach prezydenckich na Rafała Trzaskowskiego, który twierdzi, że trzeba wykonywać postanowienia TSUE a elektrownię wyłączyć.
O Rosji mawiał: po co jej wojna, skoro wszystko i tak uzyskają bez wojny. „Gadanie o polexicie”, popularne dziś w środowiskach narodowych i opozycyjnych, uważał za zabieg propagandowy przeciw obecnemu rządowi, duszący konieczną dyskusję na temat obrony naszych interesów. Dowodził, że Polacy jako dzielny, znany z historii naród dawno nie istnieją, a społeczeństwo obywatelskie ciągle nie powstało. Że w obecnym stanie sprawiamy wrażenie, jakby nam nie zależało na własnym państwie, bo wygodne elity, wywodzące się z komunistycznych agentur, nie widzą takiej potrzeby. Odwiedzał często śp. prof. Annę Pawełczyńską z pytaniem, jak to możliwe. Pani profesor odpowiedziała w licznych książkach, Jerzy w cotygodniowych felietonach.
Kochał koty i rośliny, w maleńkim ogródku przy parterowym mieszkaniu zasadził graby, buki i świerki w odległości metra jeden od drugiego, wykwintną paulonię, róże, glicynie, bluszcze, o licznych krzewach i bylinach nie mówiąc; wszystkie rosły mu jak szalone. Niektóre ginęły, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, ale i tak ogród był imponujący.
Cześć Jego pamięci, niech spoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Education Template