Prof. Glapiński zasłużył na wybór na II kadencję prezesa NBP jak nikt inny

Zbigniew Kuźmiuk

W ostatni czwartek Sejm 234 głosami za, przy 223 przeciw, wybrał prof. Adama Glapińskiego na drugą kadencję prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP), przy czym wybór ten wsparło 228 posłów Prawa i Sprawiedliwości, 3 posłów Kukiz15, 1 poseł kola Polskie Sprawy i 2 posłów niezrzeszonych, przeciw byli wszyscy posłowie PO, PSL. Lewicy, Konfederacji i Polska 2050.

Opozycja zarówno podczas opiniowania kandydatury prof. Glapińskiego przez komisję finansów publicznych jak i debaty przed wyborem „stawała wręcz na głowie” aby ten wybór zablokować, ale się nie udało.

W debacie zarówno na posiedzeniu komisji, jak na sali plenarnej najmocniej i najgłupiej, atakowali urzędującego prezesa NBP i jednocześnie kandydata na II kadencję posłowie, którzy kompletnie nie mają pojęcia jak funkcjonuje bank centralny i jego zarząd, Rada Polityki Pieniężnej (RPP), której przewodniczącym jest prezes NBP, wreszcie na czym polega polityka monetarna i jakie są jej podstawowe instrumenty.

Prof. Glapiński ma przede wszystkim niekwestionowane zasługi w takim poprowadzeniu polityki monetarnej, aby polska gospodarka jak najmniej ucierpiała w związku ze skutkami pandemii Covid 19.

Przypomnijmy, że już podczas zaprzysiężenia w Sejmie w czerwcu 2016 roku prezes Glapiński przywołał przepis z ustawy o NBP, stwierdzając „że nie będzie zapominał o obowiązku wspierania polityki gospodarczej rządu, o ile nie będzie to stać w sprzeczności z zachowaniem stabilnego poziomu cen, który jest podstawowym celem NBP”.

Przypomnijmy także, że NBP jako jeden z pierwszych banków w krajach UE, wyprzedzająco zareagował na spodziewane pogorszenie sytuacji gospodarczej już w połowie marca 2020 roku, spowodowane wspomnianą pandemią Covid19.

To dzięki decyzjom zarządu NBP i RPP, udało się stworzyć przestrzeń, dzięki której Polski Fundusz Rozwoju (PFR), mógł dysponować funduszem przekraczającym 200 mld zł z którego przez blisko 2 lata wspierał przedsiębiorców i pracowników, a Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) wynoszącym ok. 100 mld funduszem covidowym, który pozwalał na wsparcie ochrony zdrowia walczącej z Covid19.

Jak podkreśla teraz prezes Glapiński, dzięki tym działaniom udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza, co więcej na tle innych unijnych gospodarek, perspektywy naszej wyglądają bardzo dobrze, w 2020 roku jeden z najniższych spadków PKB wśród krajów UE, tylko -2,7%, a w 2021 roku wzrost PKB wyniósł aż 5,7%, także rok 2022, mimo wojny na Ukrainie, zakończy się prawdopodobnie ok 4% wzrostem PKB.

Według szacunków analityków NBP, działania banku centralnego spowodowały, że sumarycznie PKB naszego kraju w latach 2020-2021, było wyższy przynajmniej o 2 punkty procentowe, niż wtedy gdyby takie działania nie zostały podjęte, co więcej polska gospodarka była jedyną w całej UE, która już po III kwartale 2021, osiągnęła poziom PKB sprzed pandemii.

Trzeba także przypomnieć, że prezes Glapiński prowadził odpowiedzialną politykę powiększania rezerw NBP i zarządzania nimi, dzięki czemu ich wartość na koniec 2021 roku wyniosła blisko 150 mld euro, a w przeliczeniu na dolary amerykańskie blisko 170 mld USD (zdecydowanie wzrosły rezerwy w złocie, teraz NBP posiada blisko 230 ton złota).

Jeszcze na koniec 2015 roku, tuż przed objęciem przed prof. Glapińskiego funkcji prezesa NBP wartość aktywów rezerwowych Polski zarządzanych przez NBP wyrażona w walucie euro wyniosła 86,9 mld euro, a wyrażona w dolarach amerykańskich 94,9 mld USD, a więc przez 6 lat wzrosła o 63 mld euro, a w amerykańskich dolarach o 75 mld USD, a więc o blisko 300 mld zł.

Ponadto w ciągu 6 lat prezesury prof. Glapińskiego, NBP osiągnął ponad 30 mld zł zysku, z czego 95% zgodnie z ustawą zasiliło budżet państwa, a ponad 10 mld zł zysku osiągniętego w 2021 roku, zasiliło nowo powstały Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, finansujący zakup najnowocześniejszego uzbrojenia dla polskiej armii.

Ponadto obciążanie przez posłów opozycji prezesa NBP najpierw odpowiedzialnością za zbyt późną reakcję RPP pod jego kierownictwem na wzrastającą inflację, a teraz za wysokie stopy procentowe i w konsekwencji wysokie raty kredytów, to horrendum do kwadratu.

Silne impulsy inflacyjne przyszły do polskiej gospodarki z zewnątrz, wzrosty cen na skutek porwania łańcuchów dostaw spowodowanych pandemią, gwałtowny wzrost cen gazu spowodowany polityką Gazpromu, oraz wzrost cen energii elektrycznej spowodowany coraz bardziej restrykcyjną polityką klimatyczną UE, a w ostatnim miesiącu inwazją Rosji na Ukrainę, tym zwyżkom cen NBP nie był w stanie przeciwdziałać (szacuje się, że za obecny poziom inflacji w Polsce, w co najmniej 60% odpowiadają wymienione wyżej zewnętrzne czynniki).

Z wysoką inflacją mamy do czynienia w całej Europie (wyższą od Polski inflację ma 6 krajów UE), także w USA, zresztą do tej pory nie ma nią reakcji Europejskiego Banku Centralnego, a Amerykańska Rezerwa Federalna dopiero teraz po raz pierwszy podniosła stopy procentowe, tak te banki centralne, boją się negatywnego wpływu podwyżek tych stóp na wzrost gospodarczy.

W Polsce RPP zdecydowała się na ten ruch dopiero w październiku 2021 roku, a podnoszone co miesiąc stopy procentowe przez RPP, podwyżki są kontynuowane także w tym roku (stopa referencyjna NBP po ostatniej majowej podwyżce, wynosi już 5,25%), mają przeciwdziałać tzw. inflacji drugiej rundy, kiedy to pracownicy wymuszają wzrost swoich wynagrodzeń i pojawia się ryzyko spirali płacowo-cenowej.

Prezes NBP jednak ciągle podkreśla, że chodzi jednak o to, by doprowadzić je tylko do takiego poziomu, który nie będzie wyraźnie szkodził polskiemu wzrostowi gospodarczemu i NBP i RPP pod kierownictwem Glapińskiego, tak właśnie działają.

Właśnie z tych wszystkich powodów opisanych wyżej, prof. Glapiński zasłużył sobie na II kadencję prezesa NBP, jak nikt inny.