Parlament Europejski szykuje się do bitwy o CBAM

Izabela Kloc

Podczas najbliższej sesji Parlamentu Europejskiego odbędzie się jedno z najważniejszych w ostatnim czasie głosowań. Stawką jest konkurencyjność unijnego, w tym także polskiego przemysłu. Liczyć się będzie każdy głos. Część europosłów z Polski stanie przed wyborem: głosować zgodnie z narodowym interesem albo dalej brnąć w ideologiczną fiksacją na punkcie klimatu.

CBAM narzędziem konkurencyjności

Mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla (CBAM), prościej nazywany przez media cłem od śladu węglowego, może stać się jednym z ważniejszych narzędzi do wzmocnienia konkurencyjności i niezależności unijnej gospodarki. Obszar naszej wspólnoty zalewa import z krajów, gdzie nie obowiązują – tak jak w Unii Europejskiej – restrykcje środowiskowe. Produkcja bez klimatycznych danin jest tańsza i wypiera z rynku europejskie towary. Jeśli ten proceder nie zostanie ukrócony albo uporządkowany, czeka nas exodus firm, zwłaszcza z branż energochłonnych. To zjawisko, znane jako „ucieczka emisji” już występuje i dodatkowo pogłębia kryzys unijnej gospodarki. CBAM, jako forma podatku od importu, zadziała skutecznie tylko wtedy, kiedy pójdzie w parze z  mechanizmami stymulującymi rozwój rynku wewnętrznego. Takim kołem ratunkowym dla unijnego, energochłonnego przemysłu jest system bezpłatnych zezwoleń do emisji dwutlenku węgla (ETS).

Jeśli oba te mechanizmy przynajmniej przez najbliższe lata będą działać kompatybilnie to jest szansa, że europejska gospodarka przetrwa obecną kumulację kryzysów.

Natomiast szybka rezygnacja z ETS destrukcyjnie wpłynie na konkurencyjność unijnej gospodarki, ale to nie będzie jedyna dolegliwość. Brak bezpłatnych zezwoleń do emisji CO2 jeszcze bardziej zdestabilizuje rynek energetyczny. Biorąc pod uwagę drożejący gaz i węgiel, zawodność energetyki odnawialnej i przede wszystkim dewastujące skutki wojny, słowo katastrofa jest najłagodniejszym określeniem tego, co może nadejść jeśli zlikwidujemy ETS. Mimo tych wszystkich zagrożeń Komisja Europejska ma taki plan. Chce rozpocząć odchodzenie od ETS już w 2026 roku. Jest to zdecydowanie za szybko.

Jaki projekt?

W Parlamencie Europejskim, w komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) byłam sprawozdawcą projektu opinii dotyczącej CBAM.

Udało mi się przekonać nie tylko moich kolegów z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, ale także europosłów z innych grup politycznych, aby stopniową rezygnację z ETS rozpocząć dopiero w 2028 roku. Niestety, to nie jest jedyny punkt widzenia na temat CBAM. Swój raport przygotowała także komisja Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI). Jest to gremium zdominowane przez ekologicznych radykałów. W sprawie CBAM idą nawet dalej niż Komisja Europejska i żądają jak najszybszej rezygnacji z systemu bezpłatnych uprawnień do emisji CO2.

Te dwa stanowiska zderzą się podczas najbliższego posiedzenia Parlamentu Europejskiego.

Oczywiście, różnic w podejściu do CBAM jest znacznie więcej, ale wątek rezygnacji z ETS należy do kluczowych, ponieważ mieści się w głównym nurcie unijnej polityki klimatycznej na czele z pakietem Fit for 55. Upraszczając sytuację, po jednej stronie barykady są europosłowie, którym nie zawsze jest razem po drodze, ale teraz wznieśli się ponad polityczne podziały. Chcą ratować gospodarkę, a także boją się, że Zielony Ład zamiast scementować rozsadzi od środka unijną wspólnotę. Po drugiej stronie mamy radykalnych zwolenników polityki klimatycznej, którzy w imię ideologii są w stanie poświęcić wszystko, w tym cywilizacyjne standardy, jakie Unia Europejska ma obowiązek zapewnić swoim mieszkańcom.

Ważne głosowanie dla Polski

To będzie ważne głosowanie zwłaszcza dla Polski. Jesteśmy krajem najbardziej zależnym od energetyki węglowej i nic tego nie zmieni w najbliższych dziesięcioleciach. Jeśli za szybko zostanie odebrany system ETS, może runąć nasz plan na zrównoważoną transformację energetyczną. Trudno obstawiać wynik głosowania. Komisja ENVI jest wpływowa, a jej sugestie są poważnie brane pod uwagę przez pozostałych europosłów. Dlatego liczyć się będzie każdy głos. Europosłowie z Polski staną przed niepowtarzalną okazją, aby zagłosować zgodnie z narodowym interesem, a nie ideologiczną fiksacją na punkcie klimatu.

Izabela Kloc

Poseł do Parlamentu Europejskiego, Prawo i Sprawiedliwość.