Jeszcze w lutym była zgoda w Parlamencie Europejskim na gaz i atom, teraz zrewoltowane Lewica i Zieloni to blokują

Zbigniew Kuźmiuk

Niespodziewanie w tym tygodniu na posiedzeniu połączonych komisji ENVI i ECON (Środowiska oraz Gospodarczo-Walutowej), w głosowaniu wykreślono z tzw. unijnej taksonomii (w tym przypadku aktu delegowanego Komisji Europejskiej), wsparcie dla inwestycji w energetykę gazową i atomową.

KE zdecydowała się wpisać w lutym tego roku, te dwa rodzaje inwestycji do tego dokumentu w ramach tzw. działań przejściowych objętych art. 10 ust. 2 unijnego rozporządzenia w sprawie taksonomii, które mogą odegrać istotną rolę w przejściu na gospodarkę neutralną dla klimatu.

W tym dokumencie termin wsparcia dla inwestycji w gaz, zakreślono maksymalnie na rok 2035, natomiast wsparcie dla inwestycji w energetykę atomową, powinno zdaniem KE zostać utrzymane do roku 2045.

Podczas ogłoszenia tego dokumentu na początku lutego, KE prezentowała stanowisko, że jego treść jest wynikiem konsultacji z grupą ekspertów z państw członkowskich tzw. platformą ds. zrównoważonego finansowania, a także z właściwymi komisjami w PE.

Sprzeciw dziwnie zrewoltowanych europosłów głownie Lewicy i Zielonych na posiedzeniu połączonych komisji ENVI i ECON spowodował, że jak już wspomniałem, tego rodzaju inwestycje zostały wykreślone z tego aktu delegowanego i to wyraźną większością głosów: 76 za, 62 przeciw, 4 wstrzymujące się.

Wprawdzie jeszcze w lipcu do głosowania w tej sprawie dojdzie na posiedzeniu całego PE ale tak zdecydowana postawa posłów tych dwóch frakcji, rodzi obawy, że przywrócenie wsparcia dla inwestycji w gaz i atom do tego aktu delegowanego, może być jednak trudne.

Po głosowaniu w PE, zakończeniem procedowania tego dokumentu, będzie decyzja Rady Unii Europejskiej (odpowiednich ministrów 27 państw członkowskich) ale nie ulega wątpliwości, że brak poparcia PE, byłby sporą przeszkodą dla przeforsowania propozycji KE  w tym zakresie.

Lewicowe, „zielone” i liberalne ugrupowania w PE w związku z inwazją Rosji na Ukrainę i odwracaniem się od zakupów surowców energetycznych u agresora, forsują pogląd jak najszybszego odejścia od paliw kopalnych i atomu i szybkiego przejścia na energetykę odnawialną.

Niestety nie przyjmują do wiadomości, że przy obecnym poziomie technologii, a także tym przewidywanym za kilka lat, takie szybkie przejście nie jest możliwe, co więcej im więcej energii odnawialnej w miksie energetycznym każdego kraju, tym większa konieczność posiadania mocy rezerwowych w postaci energetyki atomowej i gazowej.

Ponieważ w krajach takich jak Polska (średnio „wieje” i „świeci słonce” przez 1/3 roku), to w przez pozostałe 2/3 roku energetyka musi być oparta na atomie i gazie, inaczej system energetyczny nie będzie stabilny.

Propozycja KE 

W tej sytuacji propozycja KE nawet z przejściowym wsparciem inwestycji gazowych i atomowych, wydawała się jedyną logiczną i dającą gwarancje stabilności systemów energetycznych krajów UE.

Wykluczenie inwestycji gazowych i atomowych z unijnej taksonomii, oczywiście nie oznacza zakazu realizowania tego rodzaju inwestycji, można je będzie realizować ze środków publicznych ale nie ulega wątpliwości, że znacząco utrudni finansowanie prywatne.

Szeroko rozumiany sektor finansowy po takiej decyzji instytucji europejskich, zapewne wycofałby się z kredytowania inwestycji energetycznych opartych o gaz czy atom, a to poważnie utrudniłoby ich finansowanie.

A przecież są to inwestycje kosztowne, o długim okresie zwrotu i wymagają skomplikowanej inżynierii finansowej z połączeniem finansowania ze środków publicznych ale także i tych pochodzących z prywatnego sektora bankowego.

Miejmy więc nadzieję, że jeszcze przez najbliższe 2 tygodnie, uda się w PE osiągnąć porozumienie i na razie wykreślone na poziomie połączonych komisji PE wsparcie dla inwestycji w gaz i atom, wróci jednak do aktu delegowanego KE podczas głosowania plenarnego PE ( sesja PE jest zaplanowana od 4 do 7 lipca).