Szwedzki rabunek, szwedzki wstyd 

Ryszard Czarnecki

Trudno oprzeć się wrażeniu, że minister spraw zagranicznych jednego z trzech najbogatszych krajów UE – Szwecji Ann Christin Linde uznaje za własną zasadę Rosji Sowieckiej sankcjonowania grabieży. Komunistom chodziło o rabowanie wrogów klasowych, szefowej dyplomacji rządu ze Sztokholmu – o rabowanie dawnych wrogów Szwecji. 

Odrzucenie przez nią propozycji jednego z posłów opozycji z partii Szwedzcy Demokraci (Bjoern Soeder), która jest razem z PiS w tej samej grupie politycznej Europejscy Konserwatyści Reformatorzy w Parlamencie Europejskim, oddania Polsce egzemplarza „Statutu Łaskiego”, dokumentu zawierającego spis praw, powstałego w 1505 roku i wydrukowanego w następnym, który został zrabowany w czasie „Potopu”, jest de facto przyznaniem: „Tak, Polsko, ukradliśmy Wam dobra kultury, ale Wam ich nie zwrócimy”. Na najprostsze pytanie: „A dlaczego nie oddacie?” – szwedzka minister odpowie zapewne: „Bo nie”. Oczywiście stanowisko Sztokholmu jest całkowicie sprzeczne z traktatami międzynarodowymi, ale to nic nie obchodzi ani szwedzkiego króla, ani szwedzkiego rządu.

Ktokolwiek był przed pałacem królewskim w Sztokholmie musiał zauważyć tam stojące brązowe lwy. Skąd się tam wzięły? W czasie „Potopu” zostały przez Szwedów zrabowane z Warszawy, gdzie stały przed pałacem Kazanowskich. Pierwsze wydanie rewolucyjnego dzieła Mikołaja Kopernika „O obrotach sfer niebieskich” też zostało ukradzione przez naszych północnych sąsiadów (przez morze) i do dzisiaj jest w bibliotece słynnego uniwersytetu w Uppsali.

Wspomniałem traktaty międzynarodowe, które przecież jednoznacznie regulują tę kwestię. Jednak sami Szwedzi podpisali traktat dwustronny z Polską, gdzie dobra nam zrabowane obiecali zwrócić. Chodzi o Traktat Oliwski sprzed… 320 lat. W artykułach siódmym i dziewiątym tegoż Szwecja zobowiązała się zwrócić ukradzione nam dobra państwowe, prywatne i kościelne, choćby jedną z najbogatszych bibliotek w Europie – Bibliotekę Warmińską, którą stworzyli jezuici oraz księgozbiór z Fromborka z dziełami wspomnianego już tu Mikołaja Kopernika. 

O jakie jeszcze dobra kultury chodzi? Otóż, Szwedzi ograbili kilkadziesiąt polskich miast i zamków, w tym naszą stolicę i Zamek Królewski aż osiem razy ! Spustoszyli też setki kościołów ,w tym Kościół Mariacki w dawnej stolicy – Krakowie. Obrabowali Wawel – ich dowódca generał Paul Würtz osobiście odrywał z trumny św. Stanisława srebrne blachy. Ba, jak pisał kiedyś Grzegorz Łyś, wawelską trumnę polskiego króla Władysława IV zniszczono tylko po to, aby… wyciągnąć z niej dwa srebrne gwoździe!  

Od 115 lat kwestia zwrotu dóbr kultury jest uwzględniana w traktatach międzynarodowych. Począwszy od Konwencji Haskiej przez Traktat Wersalski, Traktat z Trianon po Traktat Ryski. Na podstawie tego ostatniego Rosja Sowiecka oddała nam 400 tysięcy książek i 16 tysięcy rękopisów, co było mniej więcej połową tego, co wcześniej zrabowała Rosja Carska. Szwedzi też oddali, tyle że raptem… trochę książek księciu Adamowi Czartoryskiemu oraz, wcześniej, paręnaście skrzyń dokumentów przekazanych delegacji króla Jana Kazimierza. 

Szwedzki polityk, który upomniał się o zwrot Polsce „Statutu Łaskiego” argumentował, że nasz kraj jako pierwszy poparł akces Szwecji do NATO. Sztokholm, jak widać, ma to w nosie. Wstyd tak wielki, jak wielkie jest szwedzkie terytorium…