„Ukraiński Putin”? Wojna wewnętrzna w cieniu wojny z Rosją

Ryszard Czarnecki

Wsławiony oporem wobec Rosjan zarządca jednego z kluczowych miast we wschodniej Ukrainie zaatakował Zelenskiego twierdząc: „nie potrzebujemy ukraińskiego Putina”! Szok. Może. Albo po prostu w cieniu agresji Rosji na Ukrainę trwa w kraju naszego wschodniego sąsiada – mimo tej wojny – ostra wewnętrzna walka polityczna.
Władze w Kijowie zdecydowały się zdelegalizować znaczącą część partii opozycyjnych, uznając je za „prorosyjskie”. Chyba nikt specjalnie na świecie przeciwko temu nie protestował, choć zaskoczenie.  wzbudził fakt nie tyle samej delegalizacji (wiadomo, wojna ma swoje prawa), co fakt, że nie nastąpiło to w pierwszych dwóch-trzech dniach wojny, po napaści Moskwy na Kijów, ale dopiero… po miesiącu.
Na pewno nie prorosyjskość legła u podstaw zdymisjonowania Rzecznik Praw Obywatelskich Ludmiłę Denisową, która w mediach społecznościowych zamieszczała jednoznacznie antyrosyjskie wpisy i eksponowała rosyjskie okrucieństwa wobec ludności cywilnej w jej kraju. W kuluarach słyszy się, że była już RPO bardzo zyskiwała na popularności i mogła być odbierana jako potencjalny rywal w wyborach prezydenckich w 2024 roku Wołodymyra Zełenskiehgo. Tym bardziej, że Ukraina nigdy jeszcze nie miała prezydenta – kobiety (Polska zresztą też nie…).

TOPSHOT A resident walks near a damaged Russian tank in the northeastern city of Trostianets, on March 29, 2022. – Ukraine said on March 26, 2022 its forces had recaptured the town of Trostianets, near the Russian border, one of the first towns to fall under Moscow’s control in its month-long invasion. (Photo by FADEL SENNA / AFP)

Podobnie odwołanie Generalnego Prokuratora Iryny Wenediktowej nie mogło być przedstawiane jako element walki z „opcją prorosyjską” na Ukrainie, ponieważ ukraińska „Prokurator nr 1”, jednoznacznie potępiała Rosję i czyniła to zarówno w mediach, mediach społecznościowych, jak i na arenie międzynarodowej.

W tym samym czasie zdymisjonowało szefa ukraińskiej bezpieki, czyli SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy) Iwana Bakanowa. On też na pewno nie był prorosyjski, choć zarzucano mu nieudolność w walce z prorosyjską agenturą wewnątrz SBU i formacjach mundurowych.
Ostatnia wypowiedz wspomnianego na początku „szefa” miasta Dniepr (dawniej Dniepropietrowsk) Borysa Fiłatowa, związanego ściśle z Ihorem Kołomojskim- jednym z największych ukraińskich oligarchów i przez wiele lat szefem związku skupiającego ukraińskich Żydów, również pookazuje już nie podskórną, co tocząca się na powierzchni życia publicznego walkę polityczną. Fiłatow ,uważany za bardzo sprawnego zarządcę Dniepra, który doskonale współorganizował opór przeciwko Rosjanom w 2014 roku, dzięki czemu stłumiono tam w zarodku próbę przejęcia miasta przez siły prorosyjskie, jak to stało się  w Doniecku i Ługańsku – który teraz czynił to równie skutecznie, publicznie zaatakował urzędującego prezydenta kraju, mówiąc w wywiadzie o Zełenskim, iż „nie potrzeba nam ukraińskiego Putina” (!). To dość niesamowite stwierdzenie, choć przecież jego autorem jest człowiek wielce zasłużony w walce przeciwko rosyjskim okupantom. Do tego dochodzą akcje ze strony władzy, wymierzone w niektórych samorządowców, krytycznych wobec Zełenskiego, którym uniemożliwia się opuszczanie kraju, podobnie jak to uczyniono wobec byłego prezydenta Petro Poroszenki –lidera partii „Europejska Solidarność”.
Nie idealizujmy więc tego, co dzieje się na Ukrainie. Polityka i walka polityczna ma swoje mniej przyjemne i wzniosłe strony. Róbmy swoje-wspierajmy Ukrainę, taką, jaka ona jest. Opiera się imperialnej Rosji- a więc zasługuje ze wszech miar na nasze wsparcie.