Sienkiewicz, który z Belką odwoływał ministra finansów, teraz zapowiada wymianę prezesa NBP

Zbigniew Kuźmiuk

Były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, Bartłomiej Sienkiewicz w niedawnym wywiadzie wideo, prowadzonym dla „Super Expressu” przez red. Kamilę Biedrzycką mówi wprost „Mogę złożyć obietnicę. Jeżeli wygramy wybory, Adam Glapiński nie będzie prezesem NBP. Znajdziemy sposób, żeby go odwołać”.

Skoro jako ministra spraw wewnętrznych, było go stać na „zlecenie” podpalenia budki strażniczej na terenie rosyjskiej ambasady w celu urządzenia prowokacji, podczas marszu czasie Święta Niepodległości 11 listopada, jak ujawnił to w podsłuchanej rozmowie, były szef CBA Paweł Wojtunik, to można wierzyć, że i do tego jest zdolny.

Groźne słowa

Zresztą stwierdzenie „znajdziemy sposób” dla człowieka, któremu przez kilka lat podlegały także wszystkie służby specjalne naszego kraju, brzmi naprawdę groźnie i nie powinno być zbywane machnięciem ręki.

Przecież legalne odwołanie prezesa opisane w Konstytucji RP i ustawie o NBP może nastąpić tylko w następujących 4 przypadkach: nie wypełnia swoich obowiązków na skutek długotrwałej choroby, został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za popełnione przestępstwo, złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, Trybunał Stanu orzekł wobec niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych.

Ten sam człowiek, wtedy kiedy był ministrem spraw wewnętrznych, był skuteczny w realizacji „dealu” jaki w lipcu 2013 roku zawarł z ówczesnym prezesem NBP Markiem Belką, podczas suto zakrapianej kolacji w restauracji „Sowa i Przyjaciele”.

Jak wynika z podsłuchanych rozmów w tej restauracji, opublikowanych później przez tygodnik „Wprost”, uczestnikami tej kolacji byli: wspomniany szef NBP Marek Belka, jego doradca i były minister w rządach SLD Sławomir Cytrycki i gospodarz spotkania Bartłomiej Sienkiewicz.

Platforma przygotowywała się do wyborów, w gospodarce i finansach publicznych nie działo się najlepiej, w budżecie brakowało pieniędzy, w sondażach wyraźnie prowadziło Prawo i Sprawiedliwość.

Sienkiewicz w rozmowie z Belką poszukiwał „niekonwencjonalnych” rozwiązań, jak zmienić tę sytuację przy udziale banku centralnego i okazało się prezes NBP może być na nie otwarty, jednak pod pewnymi warunkami.

Te warunki to między innymi: wymiana ministra finansów Vincenta Rostowskiego, na bardziej skłonnego do współdziałania, bezpośrednia współpraca z premierem, a także odpowiednie zmiany w ustawie o NBP.

W zamian za to, Belka obiecał poluzować politykę monetarną banku centralnego (najogólniej chodziło dodruk pieniądza), aby na tyle poprawić sytuacje w budżecie, żeby z niego można było już w przedwyborczym 2014 roku, sfinansować podwyżkę płac w sferze budżetowej, a także wyższą niż do tej pory waloryzację rent i emerytur.

Deal był realizowany, Rostowski popadł w jakąś dziwną niełaskę u premiera Tuska, był coraz częściej krytykowany (choć wcześniej przedstawiano go jako najlepszego ministra finansów UE) i podczas rekonstrukcji rządu w listopadzie 2013 roku, został odwołany.

Na jego miejsce został powołany Mateusz Szczurek, spełniający warunki jakie postawił Belka (techniczny i niepolityczny), którego działania natychmiast zyskały poparcie prezesa NBP.

Dokonano także zmiany w ustawie o NBP pozwalającej na skup obligacji Skarbu Państwa przez NBP na rynku wtórnym (skupu obligacji SP przez bank centralny na rynku pierwotnym zabrania prawo unijne), co pozwalało na znaczną dodatkową ich emisję.

Niespełnione plany

Sprawy się jednak posypały, kiedy jesienią 2014 roku, ówczesny premier Tusk „uciekł” na zdecydowanie bardziej dochodową posadę do Brukseli, a na swoim miejscu postawił Ewę Kopacz, tak nieudolną, że prezes Belka doszedł do wniosku, że kontynuacja z nią realizacji tego dealu, może być dla niego niebezpieczna.

Zupełnie niedawno Donald Tusk na otwartym spotkaniu z wyborcami zapowiadał, że „nie będą potrzebne długie procesy legislacyjne”, żeby dokonać zmian w sądownictwie, wystarczy kilku odważnych ludzi, którzy wyproszą panie i panów, którzy nielegalnie zajmują miejsca i wyprowadzi się ich z budynków, po prostu”.

Teraz jego bliski współpracownik, Bartłomiej Sienkiewicz, realizujący w 2013 i 2014 roku deal z ówczesnym prezesem NBP Markiem Belką, uczestniczący regularnie w spektaklach w obronie Konstytucji RP, mówi o prezesie konstytucyjnego organu jakim jest NBP, „znajdziemy sposób, żeby go odwołać”.

„Strażnicy” Konstytucji RP w całej okazałości.