Platformy nie stać na merytoryczny spór z PiS-em, wysyła więc bojówki

Zbigniew Kuźmiuk

1. Jak w każdy weekend w tym miesiącu, także w ten ostatni, prezes PiS Jarosław Kaczyński odbył kilka spotkań, w sobotę odwiedził wielkopolski Kórnik i stolicę województwa Poznań, w niedzielę Gniezno i Konin.

Niestety szczególnie w Kórniku, przed budynkiem, w którym prezes Kaczyński miał spotkanie z wyborcami, kilkadziesiąt wyjątkowo agresywnych osób, rozpętało istną kampanię nienawiści.
Wzniecano niezwykle wulgarne okrzyki, wyzywano od najgorszych ludzi udających się na to spotkanie, doszło nawet do oplucia kilku osób, grożono w wulgarny sposób także policjantom, którzy pilnowali porządku przed budynkiem.

2. Okazuje się, że już dzień wcześniej na jednym z portali społecznościowych, to zgromadzenie pod hasłem „Jajecznica z prezesem, czyli witamy kaczora w Kórniku”, organizowała miejscowa działaczka Platformy Magdalena Kosakowska, kandydata do Sejmu w 2019 roku z list tej partii.

W „zadymie” brali udział nie tylko członkowie i zwolennicy tej partii z Kórnika, ale także inni wyjątkowo agresywni ludzie, którzy przyjeżdżali wcześniej, także do innych miejscowości, które odwiedzał prezes Kaczyński i tam ścierali się z policją (w proteście w Kórniku brał udział także Krzysztof Konikowski ze Żnina, znany z tzw. incydentu spodenkowego, podczas awantur z Policją w Inowrocławiu).
Prawo do protestów w Polsce ma każdy i nie ma w nich nic zdrożnego, pod warunkiem jednak, że nie tworzą one zagrożenia dla innych ludzi, co więcej gdy zgromadzeni nie prześcigają się w wulgaryzmach i agresji wobec innych ludzi.
Niestety członkowie i zwolennicy Platformy z Kórnika, sprawiali wrażenie jakby byli w amoku, gotowi atakować każdego, kto znalazłby się w ich zasięgu i przyznał się do tego, że popiera Prawo i Sprawiedliwość.

3. Okazuje się, że agresja prezentowana na publicznych spotkaniach przez liderów Platformy do Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie przez przewodniczącego Donalda Tuska, przenosi się także na jej członków i zwolenników.
Skoro lider Donald Tusk jest w stanie w kilkunastominutowych wystąpieniach publicznych słów: PiS, Kaczyński, czy Morawiecki, użyć po kilkadziesiąt razy, co więcej coraz częściej są to także groźby, w postaci zapowiedzi o wyprowadzeniu z budynków sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy prezesa NBP.
Tusk podczas wystąpienia na konwencji Platformy w Radomiu, poświęcił zresztą prezesowi NBP dłużą, niezwykle agresywną wypowiedź „Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym co robi, ale także nielegalny” i dalej „Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP, nie trzeba będzie ustawy, wyprowadzę gościa. Gwarantuję”.
Ba była i dalej idąca groźba Tuska „przyjdzie taki moment, że zorganizujemy się na ulicy, jeśli ta władza nie zniknie”, a więc sugestia, że jak nie wygramy wyborów, to zorganizujemy kryterium uliczne.

4. Skoro lider Platformy i jej czołowi politycy, co i rusz obrażają i grożą szefom konstytucyjnych instytucji takich jak TK czy NBP, członkom rządu, posłom i senatorom PiS, to dlaczego nie mieliby tego robić członkowie tej partii w terenie, czy jej zwolennicy?
Robią więc to, bo sądzą, że mają na to przyzwolenie kierownictwa Platformy, ba jak widać po akcji w Kórniku, główną jego organizatorką, była kandydatka do Sejmu w wyborach z 2019 roku z list tej partii.
Prześcigają się przy tym, kto zrobi to ostrzej, wulgarniej, kogo później, częściej będzie pokazywał TVN i o kim będą pisały związane z opozycją media, jak to „dzielnie” walczy z PiS-em.
Nie potrafią się spierać merytorycznie, nie mają argumentów, więc po zachętach liderów Platformy, coraz częściej używają „argumentów siły” i w ten sposób coraz bardziej przypominają bojówki Platformy, a nie jej zwolenników.
Jeżeli Tusk nie odetnie się od tych „bojówkarzy”, jeżeli nie potępi ich zachowań, to będą się one nasilać, a ponieważ niektórzy z protestujących przypominają do złudzenia w swoich zachowaniach „słynnego Cybę” , to do nieszczęścia jest naprawdę bardzo blisko.