Cisza przed burzą

Stanisław Żaryn

21 lipca 1944 roku podjęto decyzję o rozszerzeniu obszaru Akcji Burza o tereny dużych miast, w tym Warszawy. Decyzja umożliwiła rozpoczęcie przygotowań do wybuchu Powstania Warszawskiego.

78 lat temu na spotkaniu gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego (komendanta głównego AK), gen. Tadeusza „Grzegorza” Pełczyńskiego (zastępcy komendanta głównego AK) oraz gen. Leopolda „Kobry” Okulickiego (zastępcy szefa sztabu KG AK) podjęto decyzję o rozszerzeniu zasięgu Akcji Burza, prowadzonej od listopada 1943 roku. Wbrew wcześniejszym rozkazom i planom władze Armii Krajowej zdecydowały o możliwości prowadzenia działań w ramach akcji na terenie Warszawy. Decyzja ta była pierwszym poważnym krokiem na drodze do wybuchu Powstania. Umożliwiła żołnierzom Armii Krajowej przygotowanie stolicy do walki zbrojnej z okupantem.

Po decyzji władz AK warszawskie środowiska żołnierzy rozpoczęły bardzo intensywną prace. Zaledwie sześć dni później (27 lipca) ogłoszono po raz pierwszy decyzję o mobilizacji żołnierzy w Warszawie. Jednak 28 lipca mobilizacja została odwołana. Ostatecznie plan rozpoczęcia walk o Warszawę została podjęta 31 lipca 1944 roku. Z dowództwa Polskiego Państwa Podziemnego przyszła wtedy decyzja o zatwierdzeniu wybuchu Powstania Warszawskiego. Dowódca Armii Krajowej wydał rozkaz rozpoczęcia walk 1 sierpnia o godzinie 17:00.

Gdy 21 lipca 1944 roku kierownictwo Armii Krajowej obradowało nad rozszerzeniem Akcji Burza generał Okulicki stwierdza, że oddział miejski powinien rozpocząć walkę o Warszawę. Jego zdaniem przewaga wojsk sowieckich na niemieckimi jest była na tyle duża, że dawała szanse powodzenia Polaków. Okulicki zaznaczał również, że wojska sowieckie powinny wejść do Warszawy zdobytej przez polskich żołnierzy, a nie odbijać ją z rąk Niemców.

Decyzja o rozszerzeniu Akcji Burza została podjęta w kluczowej chwili. Termin ten dawał szanse powodzenia polskim żołnierzom. Od 6 czerwca na zachodnim froncie trwały walki wojsk alianckich z Niemcami. 29 czerwca żołnierze alianccy zdobyli miasto Cherbourg. Państwa Zachodu powoli odbijały terytorium Francji z rąk III Rzeszy. Już od lipca 1943 roku trwała ofensywa wojsk sprzymierzonych na Półwyspie Apenińskim. Polscy sojusznicy odnosili coraz większe sukcesy w wojnie morskiej z państwami koalicji nazistowskiej. 19-20 czerwca 1944 Amerykanie wygrali bitwę na Morzu Filipińskim. 20 lipca wylądowali na Guam. Państwa alianckie zdobywały coraz większą przewagę nad III Rzeszą i jej sojusznikami.

Niepokojąca była natomiast sytuacja na froncie wschodnim. ZSRS od stycznia 1944 roku działał już na byłych terenach II RP. 22 czerwca rozpoczęła się ofensywa na Białorusi, która zakończyła się dla sowietów sukcesem – rozbiciem części niemieckiej Armii Środek. W lipcu żołnierze sowieccy sforsowali Bug i zaczęli coraz bardziej zbliżać się do Wisły, a 22 lipca powstał w Lublinie PKWN, marionetkowi prosowiecki „rząd”.

Dla Armii Krajowej wiadomości z frontów pokazywały jasny obraz – niemiecka siła słabnie, państwa alianckie zwiększają przewagę, a jako pierwsi do Polski dotrą sowieci, których intencje mocarstwowo-ideologiczne nie muszą być tożsame z polskimi interesami. Analiza sytuacji dawała nadzieję na to, że Polska otrzyma pomoc od państw alianckich, które powinny być zainteresowane wsparciem Powstania Warszawskiego. Z drugiej strony pokazywała, że szanse na wolną Warszawę – rządzoną przez Polaków – są coraz mniejsze, w związku z idącą falą komunizmu. To motywowało żołnierzy i obywateli Warszawy dodatkowo do walczenia o swoje miasto.

Szanse na wygranie Warszawy wydawały się spore. Morale wojsk niemieckich było coraz niższe, opór przeciwko Hitlerowi i jego polityce doprowadził w pierwszych dniach czerwca do zorganizowania zamachu na życie dyktatora w Kętrzynie, w porażki na wszystkich frontach osłabiały Rzeszę. Polacy, liczący na pomoc z Zachodu, mieli prawo liczyć na sukces walk w stolicy.

Niestety okazało się, że nadzieje pokładane w sojusznikach są nieuprawnione. Państwa zachodnie nie ruszyły Polakom z pomocą, niwecząc politycznie wysiłek setek walczących żołnierzy i obywateli. Sowieci z kolei na ponad dwa miesiące zatrzymali swe wojska na linii Wisły patrząc, jak Niemcy tłumią Powstanie Warszawskie i niszczą całe miasto. Polacy zdradzeni i opuszczeni przez sojuszników musieli skapitulować. Jednak jeden swój cel osiągnęli – Warszawa przez dwa miesiące była polskim miastem, rządzonym przez Polaków.