„Tym, którzy 'zadaniowali’ Tuska, chodzi o związanie złotego z euro trwałym kursem”

Zbigniew Kuźmiuk

W ostatnim numerze tygodnika „Sieci” ukazał się interesujący wywiad z prezesem Narodowego Banku Polskiego (NBP), profesorem Adamem Glapińskim pod znamiennym tytułem „Bronimy złotego”.

Coraz ostrzejsza retoryka Tuska

Prezes NBP już na jego początku stawia twardą tezę, że Donald Tusk wrócił do polskiej polityki z określonym zadaniem, aby obalić obecny rząd i wprowadzić, a w zasadzie wciągnąć nasz kraj do strefy euro. Do tego po wygranych wyborach potrzebny jest „swój” prezes NBP, więc wybór profesora Glapińskiego na drugą kadencję, burzył tą drugą część zadania, które Tusk otrzymał do wykonania. Dlatego zaledwie parę tygodni po powrocie do polskiej polityki, już w sierpniu poprzedniego roku i na prawie rok przed powtórnym wyborem prof. Glapińskiego na drugą kadencję szefa NBP, niespodziewanie go zaatakował, twierdząc, że gdyby to od niego zależało, nie powierzyłby mu nawet Szkolnej Kasy Oszczędności.

04.03.2020 Warszawa, Posiedzenie Rady Polityki Pienieznej Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER n/z: Adam Glapinski

Następnie te ataki regularnie powtarzał, coraz bardziej zaostrzając retorykę, a na ostatniej konwencji Platformy w Radomiu, Tusk poświęcił prezesowi NBP dłuższą wypowiedź.

Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym co robi, ale także nielegalny” i dalej „Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP, nie trzeba będzie ustawy, wyprowadzę gościa. Gwarantuję” — mówił Tusk.

A więc lider opozycji zapowiedział, że po wygranych wyborach (a nawet po zdobyciu władzy na ulicy, bo i taka sugestia pojawiła się wtedy w jego wypowiedzi), siłą będzie wyprowadzał szefa instytucji, której funkcjonowanie reguluje Konstytucja RP i ustawa o NBP. Te groźby twórczo w „Faktach po faktach” w TVN24, rozwinął wiceprzewodniczący Platformy Tomasz Siemoniak, który już wprost mówił o „silnych ludziach, którzy przyjdą do NBP i namówią prof. Glapińskiego do opuszczenia stanowiska”.

Wejście do strefy euro

Oczywiście wejście do strefy euro to długotrwała procedura, trzeba wypełnić tzw. kryteria z Maastricht (fiskalne i monetarne), co więcej w Polsce aby to się stało, konieczne jest referendum, a być może także zmiana Konstytucji RP, ale tym, którzy „zadaniowali” Tuska, chodzi o wciągniecie Polski do strefy ERM II, czyli związania złotego z euro trwałym kursem, a to już przesądza wejście do strefy euro po okresie 2 lat. Aby aplikować do strefy ERM II minister finansów i prezes banku centralnego, muszą wystąpić razem w poufnym trybie, ponieważ we wniosku znajduje się propozycja kursu walutowego, którego później przez cały okres przebywania w tej strefie, bank centralny musi bronić (dopuszczalne się tylko odchylenia od tego kursu +/- 15 proc.). Prof. Glapiński podczas sprawowania I kadencji nie krył, że jest zdecydowanym przeciwnikiem wejścia Polski do strefy euro, co więcej po zgłoszeniu go przez prezydenta RP Andrzeja Dudę jak kandydata na prezesa NBP na drugą kadencję, wprost zapowiedział, że dopóki on będzie szefem banku centralnego, nasz kraj do strefy euro nie wejdzie. Właśnie dlatego przez blisko rok, był bezwzględnie atakowany przez Tuska i innych czołowych polityków Platformy, żeby wręcz za wszelką cenę utrącić jego kandydaturę na drugą kadencję, a gdy się to nie udało padły groźby o wyprowadzeniu go siłą z NBP, jeżeli tylko Platforma zdobędzie władzę.

A własny pieniądz, to „skarb” jeżeli kraj chce się szybko rozwijać, dlatego właśnie mimo kryzysów, polska gospodarka odnotowuje wzrost PKB 2-3 razy szybszy niż średnia strefy euro, co więcej już od kilku lat należymy w UE do pierwszej trójki krajów o najniższym poziomie bezrobocia. Własna waluta i jej kurs, to także amortyzator wszelkich szoków zewnętrznych, gdyby jej nie było, w każdym przypadku kryzysu płacilibyśmy wyraźnym spadkiem PKB w konsekwencji wysokim bezrobociem. To właśnie odpowiednia kompilacja polityki monetarnej (w tym kursu walutowego) i fiskalnej spowodowała, że Polska jako pierwszy kraj w UE już w III kwartale poprzedniego roku odrobiła straty PKB powstałe w wyniku Covid-19, co więcej po I kwartale tego roku jesteśmy liderem w UE jeżeli chodzi o poziom wzrostu, nasze PKB jest wyższe o 8,1 proc. od tego z ostatniego kwartału 2019, a więc tuż przed kryzysem covidowym. Dlatego jak podkreśla na koniec wywiadu prof. Adam Glapiński, trzeba utrzymać to co mamy: „patriotyczny rząd gwarantujący rozwój gospodarczy, własną walutę i silną armię. I wysoko trzymać gardę”.