Gdyby Powstania Warszawskiego nie było

Nigdy nie możemy zapomnieć o Powstaniu Warszawskim i jego bohaterach. Mimo że od jego wybuchu mija już 78 lat i cały czas toczy się spór o jego sens.

Pytanie, czy warto było ponieść tak wielkie ofiary, skoro wiadomym było, że Niemcy będą z powstaniem walczyć cała swoją mocą, a Sowieci swojej wielkie mocy nie użyją, aby Polakom pomóc. Nie chcę wchodzić w rozważania historyczne, dlaczego podjęto decyzję o powstaniu. Postawmy pytanie, którego bardzo nie lubią historycy: co zdarzyłoby się, gdyby decyzja o Powstaniu Warszawskim przez kierownictwo Armii Krajowej nie została podjęta?

Po pierwsze: sensem istnienia Armii Krajowej i innych organizacji zbrojnych było przygotowywanie się do wyzwolenia Polski. W Warszawie skupiał się główny potencjał Polskiego Państwa Podziemnego. Gdyby nie było rozkazu do Powstania, walkę z Niemcami podjęłyby najbardziej radykalne środowiska patriotyczne. Tyle że to Powstanie byłoby bez dowodzenia, bez planu, bez jakiejkolwiek koordynacji. Trwałoby kilka dni, a nasi wrogowie nazwaliby je nie Powstaniem, a awanturą. Dowództwo AK straciłoby autorytet, a wśród żołnierzy doszłoby do katastrofalnych niszczących podziałów. Armia Krajowa jako siła moralna przestałaby istnieć.

Po drugie: walki mogłyby zostać wywołane przez komunistyczną partyzantkę pod hasłem, że tylko my komuniści walczymy z Niemcami, a AK-owcy stoją z bronią u nogi i sprzyjają niemieckim okupantom. Dla Sowietów byłby to wystarczający powód do uznania Armii Krajowej w całości jako organizacji hitlerowskiej, sprzyjającej Niemcom.

Po trzecie: Powstania nie ma. Sowieci zajmują prawy brzeg Wisły i czekają na rozwój wydarzeń. Niemcy pod byle pretekstem, a może i bez niego, rozpoczynają grabież, niszczenie, palenie, wypędzenie mieszkańców z Warszawy. Rozproszone ogniska oporu tylko napędzają machinę niemieckiego terroru. To działo się w pierwszych dniach powstania na Woli. Przypominam, że nieco ponad rok wcześniej dokonali tego z kilkusettysięcznym gettem żydowskim.

Po czwarte: co miałoby zrobić ze sobą kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy Armii Krajowej znajdujących się w Warszawie. Czy mieliby „roztopić się” wśród ludności cywilnej i udawać, że ich nie ma? Uciekać z miasta? Tylko gdzie? Cofać się z Niemcami i próbować przedrzeć się do Amerykanów? Wiemy, że dokonała tego Brygada Świętokrzyska NSZ. Co prawda nie wyruszyła z Warszawy, ale jest oczywiste, że z wielu powodów taki projekt dla sił AK byłby całkowicie nierealny.

Po piąte: oficjalnie Armia Krajowa, czy jej jednostki w Warszawie i okolicach, poddają się Niemcom bez walki, w zamian uzyskują status jeńców wojennych. Czy w lipcu, czy sierpniu 1944 ktoś mogły taki ruch w kierownictwie AK, na poważnie rozważać?

Po szóste: Niemcy wycofują się z Warszawy, a do stolicy wkraczają Sowieci. Taki scenariusz był realizowany na terenach zajmowanych przez Moskwę. Wszędzie było tak samo, przywódcy państwa podziemnego byli aresztowani, żołnierze trafiali na Sybir. W stosunku do tych, którzy zostali na wolności, był ogromny nacisk na pozyskiwanie osób gotowych do współpracy z nowym okupantem. Otwartej, na przykład pracy w administracji lub też tajnej, agenturalnej, której celem była infiltracja, a następnie niszczenie wszelkich przejawów oporu wobec władzy komunistycznej.

Można oczywiście rysować różne inne warianty, jak potoczyłaby się historia stolicy, gdyby nie wybuch Powstania. Niestety nie ma wśród nich scenariuszy pozytywnych. I być nie może.

Wojna wywołana przez Berlin w porozumieniu i udziałem Moskwy za jeden ze swoich głównych celów miała zniszczenie niepodległej, suwerennej Polski jednocześnie grabiąc ją z dóbr materialnych i czyniąc z Polaków podludzi. To nie było możliwe bez wymordowania, upodlenia lub zmuszenia do emigracji polskiej elity państwowej skupionej wokół emigracyjnego Rządu, Polskiego Państwa Podziemnego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej innych organizacji zbrojnych i cywilnych.

Dlatego gdy było już widać koniec wojny, klęskę Niemiec, triumf Sowietów, zarówno Berlin jak i Moskwa nie były skłonne do żadnego kompromisu. Zniszczenie stolicy Polski, wymordowanie jej mieszkańców było spełnieniem bandyckiego marzenia, które nosili w sobie nie tylko Hitler i Stalin, ale również ci wszyscy, który to realizowali.

Są takie sytuacje, kiedy nie ma dobrych wyborów. Wtedy warto „zachować się jak trzeba”.

Chwała Bohaterom!

Jerzy Szmit

Polski polityk, publicysta, samorządowiec, były marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, senator VI kadencji, poseł na Sejm VII kadencji.