Reparacje. Jak to robi Grecja?

Ryszard Czarnecki

Grecja wystąpiła do Niemiec o reparacje rzędu blisko 300 miliardów euro! Dokładnie: 290 mld €. Kwoty te dotyczą trzyletniej – a więc dwukrotnie krótszej niż w Polsce – okupacji niemieckiej w latach 1941-1944. Podstawą obliczeń Aten był fakt, że przemysł Grecji uległ w czasie II wojny światowej zniszczeniu w 80%. Do tego doszła wymuszona –I  nigdy niezwrócona – pożyczka, którą narodowy bank grecki „udzielił”, pod pistoletem,  niemieckiemu bankowi Deutsche Reichsbank.

Obok strat materialnych podliczono straty ludzkie, między innymi podniesiono fakt śmierci z głodu (sic!) podczas niemieckiej okupacji  w samych tylko Atenach 40 tysięcy Greków. Plus ofiary egzekucji ulicznych i wymordowania wszystkich mieszkańców niektórych wiosek oraz straty partyzantki greckiej. Dla roszczeń Grecji kluczową sprawą jest to, że kolejny rząd w Atenach – centroprawica premiera Kostasa Micotakisa (partia „Nowa Demokracja”) po prostu  kontynuuje akcję reparacyjną podjętą przez swoich poprzedników ze… skrajnie lewicowej, po części postkomunistycznej „Syrizy”. Jej lider premier Aleksis Cipras był pierwszym, który zgłaszane przez Greków wobec Niemiec publiczne żądania przeformatował na formalne roszczenie.

Nie przypadkiem pokazuję, jak to robią Grecy – bo robią to zupełnie inaczej niż my w Polsce. Po pierwsze pokazując ciągłość: obojętnie kto rządzi, podnosi tę kwestię jako priorytet. Następcy kontynuują linię poprzedników mimo różnic ideologicznych i walki wewnętrznej. Porównajmy to z oświadczeniem w RMF FM jednego z liderów PO i opozycji Grzegorza Schetyny, który z góry zapowiedział, że jeżeli Koalicja Obywatelska wygra wybory, nie zgłosi postulatu reparacji! Grecy mają instynkt państwowy, a opozycja w Polsce nie? 

I jeszcze jedna kluczowa rzecz. Grecka klasa polityczna nie tylko pokazuje ciągłość, ale również spektakularnie demonstruje, że ta sprawa jest ponad podziałami politycznymi. Gdy na forum międzynarodowym, a konkretnie w Parlamencie Europejskim Grecy zorganizowali specjalną, merytoryczną konferencję na temat reparacji od Niemiec, to przybyli na nią przedstawiciele wszystkich partii Hellady reprezentowanych w Parlamencie. Przybyli mimo różnic jeszcze bardziej drastycznych niż w Polsce (o czym świadczy fakt, że przedstawiciele skrajnej prawicy, także wybierani do parlamentu czy samorządów siedzą lub siedzieli w więzieniu). Gdy taką konferencję zorganizowała strona polska, przyszli na nią przedstawiciele wyłącznie rządzącej formacji, a nie było polityków ani PO, ani Lewicy, ani PSL. 

Ta grecka konsekwencja i działanie „ponad podziałami” zwiększa szansę Aten na uzyskanie owych niespełna 300 miliardów euro od Berlina – a nawet choćby i kwot w mniejszym, czy większym stopniu zredukowanych. Natomiast działania opozycji w Polsce zwiększają w tej kwestii szansę… Niemiec.