Polska ofensywa na forum Rady UE w sprawie cen energii

Zbigniew Kuźmiuk

Jak poinformowała wczoraj po nieformalnym posiedzeniu Rady Unii Europejskiej w Brukseli minister klimatu Anna Moskwa, polska propozycja wprowadzenia maksymalnej ceny za gaz sprowadzany do krajów UE została dobrze przyjęta.

Aż 12 krajów poparło ją bardzo mocno, trzy państwa wyraziły zainteresowanie tym rozwiązaniem, ministrowie z kolejnych 11 krajów nie zgłaszali sprzeciwu, taki sprzeciw wyraziły tylko Węgry.

Formalnego głosowania nie było, odbyła się tylko wstępna dyskusja na temat tego rozwiązania, rozmowy będą kontynuowane, także dlatego, że Polska chce wprowadzenia takiej maksymalnej ceny na cały gaz, podczas gdy cześć krajów chce, żeby dotyczyło to tylko gazu sprowadzanego z Rosji.

Mniej przychylnie przyjęto polskie propozycje dotyczące obniżenia cen energii elektrycznej, między innymi zawieszenia systemu EU ETS albo wprowadzenia maksymalnego poziomu cen na pozwolenia na emisję CO2, a także zmiany mechanizmu określania wysokości taryf na rynku hurtowym cen energii.

Konieczność głębokiej reformy systemu handlu pozwoleniami na emisję CO2 (EU ETS), Polska zgłasza już od kilkunastu miesięcy, od momentu kiedy ceny pozwoleń na emisję zbliżyły się do 100 euro za tonę.

Wysokie ceny uprawnień ETS

W związku z wojną na Ukrainie trochę się obniżyły, ale obecnie znowu sięgają 90 euro za tonę, czyli utrzymują się na poziomie 3-krotnie wyższym niż prognozy Komisji Europejskiej (na lata 2022-2023, KE przewidywała, że będą one sięgały 32 euro za tonę).

Polska zaproponowała, żeby właśnie na najbliższe 2 lata ustalić maksymalną cenę pozwoleń w wysokości 32 euro za tonę, albo też tymczasowo zawiesić rozliczanie tych uprawnień przez przedsiębiorstwa z nich korzystające (oznaczałoby to w praktyce zawieszenie funkcjonowania systemu EU ETS na określony czas).

Gdyby przyjęto pierwszą propozycje, zdaniem naszego kraju należałoby dodatkowo zwiększyć przydział bezpłatnych przydziałów pozwoleń na emisję CO2 dla dostawców ciepła i energii elektrycznej, ale także dla przedsiębiorstw z innych sektorów, którym na skutek gwałtownego wzrostu cen energii elektrycznej grozi upadłość, bądź konieczność zamknięcia instalacji produkcyjnych.

Przeciwnikiem tych rozwiązań jest jednak przewodnicząca KE Urusla von der Leyen i odpowiedzialny za unijną politykę klimatyczną Frans Timmermans, którzy twierdzą, że tego rodzaju decyzje, nawet zastosowane w krótkim okresie (np. na dwa lata), rozregulowałyby działania systemu handlu emisjami na długie lata.

Być może najszybciej i bez specjalnych kontrowersji kraje UE (i inne duże kraje świata zainteresowane sankcjami nakładanymi na Rosję), uregulują kwestię cen ropy naftowej sprowadzanej z Rosji.

W związku z tym, że mimo spadku eksportu wolumenu ropy i gazu do krajów UE i innych krajów Świata Zachodniego przez Rosję, przychody z tego tytułu ciągle rosną, kraje G-7 zainicjowały wprowadzenie minimalnej ceny na rosyjskie surowce energetyczne.

Rozpoczęto od ropy naftowej, na początku tego miesiąca decyzją ministrów finansów krajów G-7 (członkowie to: USA, W. Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Kanada, Japonia, w pracach grupy uczestniczy także UE), zapowiedziano ustanowienie przed 5 grudnia tego roku minimalnych limitów cen na rosyjską ropę naftową.

Unijne embargo na dostawy rosyjskiej ropy naftowej

W dniu 5 grudnia wchodzi bowiem w życie unijne embargo na dostawy rosyjskiej ropy naftowej (niektóre kraje UE mają czasowe derogacje w tym zakresie) i do tego czasu kraje te mają uzgodnić minimalne poziomy cen na rosyjską ropę i produkty naftowe i tylko surowce spełniające taki warunek cenowy, będą mogły korzystać globalnego transportu morskiego i wszystkich usług z nim związanych (np. ubezpieczenia transportu).

Jeżeli kupowana w Rosji ropa, nie będzie spełniała tego warunku (czyli ceny za nią płacone, będą wyższe), transportu takiej ropy nie będzie można ubezpieczyć, co w konsekwencji wyklucza możliwość transportowania jej drogą morską.

Gdy to rozwiązanie wejdzie w życie, uderzy bardzo mocno w dochody Rosji ze sprzedaży ropy naftowej, a to te dochody stanowią największą cześć wpływów tego kraju ze sprzedaży węglowodorów.

Doprowadziłoby ono także do spadku cen ropy na rynkach światowych, w konsekwencji także do spadku cen na stacjach benzynowych.