Fińska droga do NATO

Tomasz Teluk

Rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że ważny strategicznie kraj, jakim jest Finlandia, z rosyjskiej kolonii, a potem państwa neutralnego i marginalizowanego, dzięki staraniom o dołączenie do Sojuszu Północnoatlantyckiego, stał się częścią zachodniego systemu bezpieczeństwa. Tym samym przyczynił się do międzynarodowej izolacji Rosji.

Porzucenie przez Finlandię statusu neutralności to największa porażka Władimira Putina, niwecząca prowadzoną przez wieki politykę dominacji na północy Europy. Finlandia z terytorium, gdzie niegdyś toczyła się rywalizacja między Szwedami a Rosją, przeobraziła się w silne i niezależne państwo skandynawskie.  

Między Szwecją a Rosją

Ziemie nad Zatoką Fińską były zwykle postrzegane jako terytorium Szwecji, począwszy od wypraw Swewów w IX w., po wyprawy krzyżowe w wiekach XII i XIII i stopniowy podbój. Finlandia leżała na szlakach wypraw wikingów. Docierali tam Skandynawowie z Danii i Norwegii. W VII w. powstawały pierwsze miasta. Chrystianizacja kraju rozpoczęła się w IX w. W XV w. ziemie były pod rządami Gustawa I Wazy. W kolejnym stuleciu przez kraj przeszedł duch reformacji. Potem nastał okres długich wojen rosyjsko-szwedzkich. Oba kraje starały się zapewnić sobie wpływy na podbijanych terytoriach.

Rosja zawsze miała sprecyzowane zamiary co do Finów. Właściwie od XVIII w. traktowała naród fiński, całkowicie odrębny kulturowo od Słowian, jako kolejną kolonię. Już za czasów carowej Elżbiety Piotrownej Finowie ratowali się przed Rosjanami ucieczką do Szwecji. Największą tragedią Finów było to, że wszelkie wojny między sąsiadami toczyły się na terytorium ich kraju, przynosząc niepowetowane straty w ludziach i gospodarce. W XIX w. kraj został przyłączony do Rosji, a car Aleksander I realizował plan pewnego rodzaju autonomii terytorium, zezwalając Finom na służbę w lokalnej administracji.

Jednakże z czasem coraz większe były zakusy Rosji do pozbawiania Finów jakichkolwiek podstaw państwowości i tożsamości narodowej. Carat zwiększał swój ucisk i przeprowadzał konsekwentną rusyfikację. Irytację Rosjan wywoływał przede wszystkim wyższy niż w Rosji poziom cywilizacyjny Finów, ich kultura polityczna i odmienność religijna. Rosjanie nie mogli znieść wyższego poziomu życia Finów, utrzymywanych przywilejów, wysokiego poziomu oświaty i życzliwości w stosunkach międzyludzkich. Administracja robiła wszystko, aby ów dobrobyt ograniczyć, zdusić, a następnie bezlitośnie zniszczyć.

Mikołaj Bobrikow, generał-gubernator Wielkiego Księstwa Finlandii za czasów Aleksandra III i Mikołaja II, opracował plan rusyfikacji kraju poprzez wprowadzenie urzędowego języka rosyjskiego, zmianę programów nauczania, wymianę kadr urzędniczych oraz inwigilację i cenzurę. Rosyjskie elity domagały się szybkiego zniszczenia niezależności Finów i traktowania ich jak każdego podbitego narodu. Wielkie Księstwo Finlandii zostało poddane ostrym represjom. Upragnioną niepodległość przyniosła dopiero rewolucja bolszewicka.

Od niepodległości do finlandyzacji

Powstanie niepodległej Finlandii, krajów bałtyckich, odzyskanie niepodległości przez Polskę dały chwilową nadzieję na powstanie Związku Bałtyckiego przeciwko Rosji. Sprawę komplikował konflikt Polski z Litwą. Polska i Finlandia nawiązały kontakty polityczne, gospodarcze i kulturalne. Krótki okres prosperity przerwała II wojna światowa, a Finlandia stała się jedną z pierwszych jej ofiar.

Podczas gdy Hitler okupował Polskę, stalinowska Rosja ruszyła na Finów. Wojna zimowa z przełomu lat 1939/1940 pokazała jednak niezwykły hart ducha Finów. Ten mały, ale waleczny naród, wykorzystując srogą zimę i umiejętność poruszania w trudnych lokalnych warunkach, nie uległ sowieckiej potędze i odparł Rosjan. Sprytni Finowie poruszali się na nartach, wykorzystywali renifery, wciągali bolszewików w pułapki, w ten sposób mimo przytłaczającej przewagi wroga dziesiątkowali jego oddziały. W rezultacie udało się odeprzeć stalinowców, zadając im duże straty. Rosjanie stracili blisko 50 tys. żołnierzy, kolejne 170 tys. zostało rannych.

Mimo odparcia wroga zawarcie pokoju okazało się niekorzystne dla Finów. Dla Rosjan Finlandia była zagrożeniem ze względu na bliskość najpiękniejszego miasta Rosji, zarazem drugiego ośrodka miejskiego państwa – Sankt Petersburga. Dlatego Rosjanie za wszelką cenę starali się oddalić granicę z Finami od dawnej carskiej stolicy. Finowie stracili na rzecz Sowietów Karelię, ziemie Salla, terytoria w Laponii oraz wokół jeziora Ładoga – łącznie ok. 10 proc. powierzchni kraju. Kontrofensywa nie przyniosła większych skutków, a powojenna ugoda oznaczała konieczność masowych przesiedleń, znaczących w skali państwa, bo obejmujących ponad 12 proc. ludności. Ostateczne uzgodnienia zapadły dopiero w 1947 r. Traktat pokojowy, który podpisano w Paryżu, był skrajnie niekorzystny dla Finów. Finowie jako członkowie koalicji hitlerowskiej musieli wypłacić odszkodowanie wojenne zwycięzcom. Moskwa zmusiła ich także do odrzucenia pomocy z planu Marshalla oraz do rezygnacji z członkostwa w NATO.

W języku nauk politycznych szybko pojawił się termin „finlandyzacja”, czyli spychanie państwa na margines współpracy międzynarodowej i poddawanie wpływom ze strony silniejszego sąsiada. Rosjanie realizowali w ten sposób politykę dominacji. Finlandia znów stawała się kontrolowana przez Rosję. Jej neutralność była wymuszona. Moskwa nigdy nie porzuciła wobec Finów swoich imperialnych ambicji.

Od uzależnienia do NATO

W dalszej fazie niepodległości Rosjanie starali się uzależnić Finlandię od siebie wszelkimi sposobami. Wspomagali komunistów, a następnie blisko współpracowali z Partią Agrarną (1965 – Partia Centrum). Domagali się akceptacji polityki zagranicznej Finów na Kremlu. Ugodowi Finowie znosili te upokorzenia przez kilka dekad. Gdy Helsinki zaczęły starać się o członkostwo w Unii Europejskiej, Kreml postawił na nowoczesną strategię wywierania wpływu na Zachód.

Zaczęło się to, co dobrze znamy ze stosunków z wieloma krajami Europy – uzależnianie od dostaw energii. Finlandia przez lata niemal cały gaz kupowała z Rosji. Jeszcze niedawno niemal 100 proc. zużywanego surowca dostarczał Gazprom. Jednak błękitne paliwo ma marginalne znaczenie dla polityki energetycznej państwa, albowiem jedynie 5 proc. energii wytwarzane jest z gazu ziemnego. Dlatego gdy Kreml zakręcił niedawno kurek z gazem, nikt się tym specjalnie nie przejął.

Rosja chciała też budować w Finlandii elektrownię jądrową. Gigantyczną inwestycję wartą 7 mld euro prowadził Rosatom. Po agresji na Ukrainę fińska firma Fennovoima rozwiązała umowę z Rosjanami. Oficjalnie chodziło o opóźnienia, ale nikt nie ma wątpliwości, że zadecydował czynnik polityczny. Elektrownia Hanhikivi-1, w której Rosjanie mieli 34 proc. akcji, nie powstanie przy udziale Rosatomu.

W odwecie za akcesję Finów do NATO Rosjanie wstrzymali też eksport energii elektrycznej. Finowie importowali 10 proc. swojej energii z tego kierunku. Fingrid – fińska spółka rosyjskiego Inter RAO – przestała przesyłać energię, ale to też nie zrobiło wrażenia na Finach. Rząd poinformował, że deficyty zostaną zastąpione importem ze Szwecji. W 2023 r. Finlandia będzie już samowystarczalna, do tego czasu bowiem do użytku zostaną oddane turbiny wiatrowe o mocy 2 GW. We wrześniu ruszy też kolejny blok reaktora ERW w elektrowni jądrowej Olkiluoto o mocy 1650 MW.

Wspólne kandydowanie do NATO Finlandii i Szwecji to największa porażka strategiczna Moskwy. W praktyce oznacza bowiem odcięcie Rosji od Morza Bałtyckiego. Finowie na konfrontację z Rosją szykowali się już od 2014 r., gdy wojska Putina zajęły Krym. Zaczęto gromadzić zapasy strategiczne i ruszono z powszechnymi szkoleniami wojskowymi. Wszystkie większe budynki zostały zaopatrzone w schrony, a obiekty użyteczności publicznej mogą w razie potrzeby służyć do obrony cywilnej. W ten sposób ten niewielki kraj ma już 200-tys. armię oraz 900 tys. dobrze przeszkolonych rezerwistów, w każdej chwili gotowych chwycić za broń. Także w obronie krajów bałtyckich, co deklarują Finowie w badaniach opinii publicznej.

Tomasz Teluk

Autor jest założycielem i dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org)