Morze islamu i wyspy innych wyznań…

Ryszard Czarnecki

Półwysep Arabski. Bahrajn. Manama – stolica kraju. Międzynarodowa konferencja na temat wolności religijnej, tolerancji międzywyznaniowej i współżycia wyznawców różnych religii. Jesteśmy zaproszeni przez różne wspólnoty religijne do ich świątyń: muzułmanów, chrześcijan, Żydów i hinduistów.

W głównym meczecie w Bahrajnie pomieścić się może aż siedem tysięcy osób: pięć w środku, dwa na zewnątrz, ale w obrębie meczetu. Podobno to najbardziej postępowy meczet w całym Bahrajnie. Do budowy efektownej kopuły użyto włókien szklanych. Jest tu też biblioteka. W świątyni kobiety siedzą osobno, boso i w chustach. Mężczyźni są bez butów. Parlamentarzyści i europarlamentarzyści z różnych krajów robią sobie wspólne zdjęcie, ale jedna z europosłanek odmawia. To Francuzka od Le Pen. Jej wyborcy nie wybaczyliby zdjęcia w meczecie? 

Wychodzimy z meczetu. Tuż obok bazar. Raj dla kobiet – szereg sklepów jubilerskich. Coraz więcej stoisk i kranów hinduskich. Specyficzny zapach i wieńce z kwiatów. Na stoiskach Hindusów owoce oraz jak to się mówiło w Polsce „szydło, mydło i powidło”. Klientów jak na lekarstwo, ale biznes się kręci. W Bahrajnie mieszka podobno 350 tys. obywateli Indii, ale tylko 100 tys. to wyznawcy hinduizmu. Pozostali to w większości muzułmanie, którzy w islamskim Bahrajnie czują się szczególnie dobrze. Bóg Sziwa i inni, znani mi po wielu pobytach w Indiach, żegnają nas w milczeniu.

Za chwilę żydowska synagoga. Niegdyś, gdy zaczynała, praktyki religijne sprawowali rabini z Iranu. Dostajemy mycki na głowę. Gospodarze w szczególny sposób eksponują egzemplarz Tory – dar od zięcia Donalda Trumpa Jareda Kushnera. Przybył on tutaj 25 czerwca 2019 roku – a więc w ostatnim półroczu rządów 45 prezydenta w dziejach USA. 

Kolejny meczet. Tutaj są tylko szyickie – sunnickich nie ma w ogóle. Ceremonia pogrzebowa. Trumna jest w podziemiach. Ten meczet zbudowano dla upamiętnienia jednego z proroków. Słyszę, jak ktoś na głos czyta Koran. 

Wreszcie katolicki kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusa. Nazwa kościoła przypomina mi Sacre-Coeur w Paryżu… Tu trzeba wspomnieć, że największą mniejszością religijną w Bahrajnie są chrześcijanie, a wśród nich najliczniejsi to katolicy. W ostatnich latach liczba katolików bardzo tu wzrosła. To dzięki temu, że przyjeżdżają tutaj pracować katolicy z Filipin, Syrii, Libanu i Egiptu. 

Akurat trwa „biały tydzień”. Pierwsza Komunia była w niedzielę, dziś jest poniedziałek, pełno ludzi, mimo że już wieczór. Nad wejściem obraz „Ostatnia wieczerza”. Ludzie stoją i siedzą na specjalnych ławkach przed kościołem: jest świetne nagłośnienie. Dostrzegam hasło: „Do Jezusa przez Maryję”. Czytanie z proroka Zachariasza. Dzieciaki i młodzież pięknie śpiewają. W czasie mszy czytania i modlitwa wiernych jest w kilku językach. Msza Święta jest tu codziennie o godzinie 18:00. W budynku obok Kaplica Najświętszego Sakramentu, czyli jak jest napisane: „Adoration Chapel”. Z innych kościołów chrześcijańskich są tu protestanci, prawosławni i koptowie. 

Bahrajn chce pokazać, że w morzu islamu chrześcijańskie wyspy i wysepki są bezpieczne.